Co wydarzyło się 44 lata temu na leśnej polanie w Emilcinie? Dziś stoi tam pomnik UFO

Fascynacja istotami pozaziemskimi szczególnie widoczna jest w Stanach Zjednoczonych. Badania przeprowadzone w 2020 roku wskazują, że aż 65 procent dorosłych mieszkańców USA wierzy w ich istnienie. W naszym kraju również miało dojść rzekomo do wizyty obcych, na co wskazuje historia Jana Wolskiego z Emilcina. Według Fundacji Nautilus wciąż pojawiają się nowi świadkowie, relacje, dokumenty, a nawet zdjęcia, które mają to potwierdzać, a o samym Emilicinie zrobiło się naprawdę głośno. O co chodzi w tej historii?

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Nagrania UFO są autentyczne. Potwierdziło to wojsko USA

Jan Wolski mieszkał w małej wsi Emilcin na Lubelszczyźnie. Przez mieszkańców był postrzegany jako porządny i prawdomówny człowiek. W historię, która miała mu się przydarzyć, uwierzyła mu zatem cała okolica. Co wydarzyło się 44 lata temu na leśnej polanie według Jana Wolskiego? 

Roy SullivanSiedem razy uderzył w niego piorun. To rekord Guinnessa

UFO w Emilcinie. Jedna z najgłośniejszych historii w Polsce 

10 maja 1978 roku we wczesnych godzinach porannych rolnik Jan Wolski wracał wozem ciągniętym przez klacz do domu z sąsiedniej wioski. Postanowił skrócić sobie drogę, zjeżdżając w leśną ścieżkę. Tam właśnie miał zauważyć dwie istoty w czarnych, obcisłych strojach, o skośnych oczach, mocno wystających kościach policzkowych, z garbami na karku, w kolorze oliwkowozielonym i mającymi około 140 cm wzrostu. W milczeniu podeszły do jego wozu, a następnie na niego wskoczyły. Nie wzbudziło to początkowo jednak żadnych podejrzeń Wolskiego, co wyznał w rozmowie ze Zbigniewem Blanią-Bolnarem: 

To byli bardzo szczupli ludzie, mali. Ja myślałem, że to może jakieś Chińczyki czy inne takie ludzie z jakiegoś miejsca na Ziemi. Nie myślałem, że to nie ludzie, ale jakoweś potworaki. Potem zobaczyłem ten pojazd.

Po chwili Wolski z zadrzewionej ścieżki wyjechał wozem na dużą polanę. Tam miał zauważyć pojazd w kształcie prostopadłościanu, który przypominał mu autobus, gdyby nie fakt, że... unosił się około 5 metrów nad ziemią. Miał on mieć również dziwne, obracające się elementy na rogach, które rolnik określił jako "wiry". Wydawały one cichy odgłos, który przypominał dźwięk transformatora lub stada pszczół.

Według relacji rolnika, istoty zeszły wówczas z wozu i dały znak Wolskiemu, aby ten udał się za nimi. Rolnik poszedł w kierunku pojazdu i wszedł na małą platformę przypominającą windę. Po chwili mężczyzna był wewnątrz UFO. Tam obcy mieli przeprowadzić na nim bezbolesne badanie. Poprosili go o rozebranie się, a następnie mieli przykładać urządzenia przypominające metalowe talerze. Po kilkunastu minutach Wolski opuścił obiekt i pożegnał się z jego pasażerami: 

Byli tacy mili ci ludzie, że ja zdjąłem czapkę i się im na odchodne ukłoniłem. I oni także się mi pokłonili. Wsiadłem na wóz i pojechałem do domu.

Mężczyzna szybko udał się do rodziny, aby opowiedzieć im tę historię. Powrócił na polanę, jednak UFO już tam nie było. Miały znajdować się natomiast ślady potwierdzające jego obecność. 

Ufo w EmilcinieUfo w Emilcinie youtube.com/Fundacja Nautilus

UFO w Emilcinie. Co tam właściwie się stało?

O sprawie zrobiło się głośno, więc z całej Polski zaczęli ściągać ludzie zainteresowani tą tematyką. Socjolog Zbigniewa Blania-Bolnar przeprowadził swoje śledztwo, które ostatecznie potwierdziło wersję Wolskiego. Zaprzecza temu jednak dochodzenie publicysty Bartosza Rdułtowskiego. Dotarł on do wielu świadków oraz niepublikowanych materiałów, które jego zdaniem wskazywały, że wizyta UFO w Emilcinie była mistyfikacją, a śledztwo Bolnara było prowadzone tendencyjnie. 

Kluczowe zarzuty wobec Wolskiego i Bolnara to:

  • Zbigniew Blania miał zataić, że w rodzinie Wolskich zdarzały się już wcześniej przypadki dziwnych wizji czy objawień. Do jednego z nich doszło z udziałem ojca Jana Wolskiego wiele lat wcześniej na tej samej polanie;
  • badania psychologiczne Jana Wolskiego były niepełne i tendencyjnie przzedstawione, a zawarte w nich wnioski nie wynikały z faktycznego zapisu testów;
  • Zbigniew Blania miał zatajać fakt, iż niedaleko słynnej polany znaleziono obcięte pióra ptaków (ptaki miały zostać sparaliżowane w czasie rzekomej wizyty UFO);
  • Blania znał Witolda Wawrzonka, który powiadomił go o historii z Emilcina. Sam Wawrzonek znał z kolei rodzinę Wolskich i bywał wcześniej w Emilcinie (czemu zaprzecza jego rodzina). Wawrzonek w 1977 roku wysłał sfałszowane zdjęcie UFO do programu „Sonda". 

W 2019 do sprawy powrócił Krzysztof Drozd.  Autor znał m.in. Jana Wolskiego i jego syna Józefa oraz Witolda Wawrzonka i szukając ich powiązań rodzinnych wskazał, że jest możliwe, że znali się przed słynną historią z Emilcina. W książce "Emilcin 1978. W poszukiwaniu prawdy" przedstawił też liczne niespójności w rzekomych dowodach i zeznaniach świadków. 

Jak wskazują sceptycy, cała sprawa może mieć niezwykle proste wyjaśnienie. W okolicach Emilcina znajdują się dwa lotniska dla śmigłowców. I być może wszystkie "dziwne" rzeczy widziane przez mieszkańców są właśnie z nimi związane. Stąd wzięła się też hipoteza, że to, co widział Wolski, to po prostu żart lotników. 

Frane Selak oszukał przeznaczenie siedem razy. Katastrofę lotniczą przeżył spadając na stóg sianaJak uniknąć śmierci 7 razy? Frane Selak znalazł na to sposób

Niezależnie od tego, że historia rzekomego spotkania z UFO jest niewiarygodna, w 2005 roku Fundacja Nautilus (organizacja badająca zjawiska niewyjaśnione) postawiła w Emilcinie pomnik upamiętniający to wydarzenie. Na granitowej podstawie stanęła metalowa kostka nawiązująca do czarnego sześcianu z Odysei Kosmicznej 2001 Stanleya Kubricka. Na pomniku umieszczono ponadto napis: "Prawda nas jeszcze zadziwi...". 

Co jakiś czas pojawiają się nowe doniesienia oraz rzekome dowody, które mają potwierdzać słowa Wolskiego sprzed lat, a nawet dowodzić, że UFO kilkukrotnie powracało do Emilcina. Do serii zagadkowych incydentów miało dojść, chociażby w 2010 roku. Osoby przechodzące obok pomnika, miały słyszeć podobne dźwięki jak te opisywane przez Wolskiego. Kilka lat później mieli je słyszeć także członkowie Fundacji Nautilus, którzy zapewniali, że nad pomnikiem znajdował się jakiś niewidoczny, techniczny obiekt.

Na Facebooku powstał nawet profil "Emilcin UFO", gdzie wciąż są publikowane nowe doniesienia ze słynnej wsi. W ostatnim wpisie możemy przeczytać o "niezwykłym obiekcie" zarejestrowanym 18 maja 2022 roku.

Jedno jest pewne, gdyby nie ta historia, o Emilcinie nie usłyszałaby cała Polska. 

UFO w EmilcinieUFO w Emilcinie facebook.com/fundacjanautilus

 
Więcej o: