Był alkoholikiem, playboyem i mistrzem świata Formuły 1. Krótkie życie Jamesa Hunta to scenariusz na film

James Hunt był jednym z najbardziej utalentowanych kierowców w historii Formuły 1. Mistrzem świata został tylko raz, ale to na własne życzenie. Tytułów mógł mieć znacznie więcej, a jego spektakularna rywalizacja z Nikim Laudą wspominana jest z westchnieniem przez fanów do dziś. Oto jak playboy, imprezowicz, miłośnik seksu i alkoholu zmarnował swój potencjał, a w końcu doprowadził do swojej przedwczesnej śmierci.
James Hunt podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii w 1975 r.
Gillfoto (licencja CC BY-SA 3.0)

James Hunt urodził się 29 sierpnia 1947 r. w brytyjskim Belmont. Początkowo próbował swoich sił w tenisie. Jego upodobania zmieniły się niedługo przed jego 18. urodzinami, gdy udał się do domu Chrisa Ridge'a, swojego partnera z debla. Brat Ridge'a, Simon, który ścigał się w serii Mini, akurat przygotowywał swój samochód do startu na torze Silverstone. Ridgeowie zabrali Hunta na wyścig, który zapoczątkował jego obsesję.

Zobacz wideo Polacy wygrali Ligę Narodów! Śliwka wychwala Nikolę Grbicia

Hunt zaczynał przygodę z jazdą wyścigową w serii Mini, a potem pokonywał kolejne szczeble. Startował w Formule Forda, Formule 3, gdzie z powodzeniem jeździł w latach 1969-1972, zaliczając też kilka wyścigów w brytyjskiej i europejskiej Formule 2. W 1973 r. wreszcie dostał się do Formuły 1. Zadebiutował w szóstym weekendzie tamtego sezonu podczas GP Monako. W kwalifikacjach zajął 18. miejsce na 26 zawodników. W wyścigu 3 lipca zajął wysokie dziewiąte miejsce, ale w związku z tym, że wówczas punkty zdobywało tylko sześciu najlepszych kierowców, na pierwszą zdobycz musiał chwilę poczekać. Oczekiwanie nie trwało długo, ponieważ już podczas kolejnego startu w trakcie GP Francji zajął szóste miejsce. Z kolei GP Niemiec ukończył na czwartej lokacie, co było preludium do kolejnego wyścigu. W trakcie GP Holandii 29 lipca 1973 r. Brytyjczyk po raz pierwszy w karierze stanął na podium, zajmując trzecią pozycję. Tego dnia doszło również do tragedii. Zginął jego przyjaciel z czasów spędzonych w F3 - Roger Williamson.

Kiedy oglądaliśmy tamten wypadek, James wydawał się naprawdę przerażony. Patrzenie na faceta, który spłonął w swoim pojeździe, to okrutnie przeżycie. On jak na ironię pojechał wtedy kapitalne zawody

- wspominał John Richardson, kolega Hunta.

Do końca sezonu jeszcze raz udało mu się dostać do najlepszej trójki. W finałowych zmaganiach podczas GP USA, Hunt był drugi, a swój debiutancki rok w F1 zakończył z dorobkiem 14 punktów. W kolejnym trzykrotnie zajmował najniższy stopień podium, zbierając łącznie 15 punktów. Rok 1975 okazał się dla niego przełomowy. 

Więcej podobnych treści znajdziesz też na Gazeta.pl

James Hunt - mistrz świata w Formule 1. Jego wyścig z Nikim Laudą zapisał się na kartach historii

W sezonie 1975 James Hunt zebrał pokaźną liczbę 33 punktów i zajął czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w F1 na torze Zandvoort w Holandii, a dodatkowo trzykrotnie kończył wyścigi na drugim miejscu. Rok 1976 był dla niego wymarzony, ale jednocześnie pełen dramaturgii. 

Brytyjczyk za kierownicą bolidu McLarena był jednym z najszybszych zawodników w stawce, ale problemy ze zbyt szerokim i awaryjnym pojazdem sprawiły, że regularnie nie kończył wyścigów. W sumie w sześciu z 16 startów nie przekraczał linii mety. Los uśmiechnął się do niego tuż po półmetku sezonu. W trakcie GP Niemiec lider klasyfikacji, Niki Lauda, wziął udział w fatalnym wypadku, przez który musiał opuścić trzy weekendy, co Hunt doskonale wykorzystał. Pod nieobecność Laudy wygrał dwa starty, odrabiając znacząco stratę. Szło mu znakomicie, bo w drugiej części sezonu zwyciężył w czterech z ośmiu wyścigów, a raz był trzeci. Ową trzecią lokatę zajął w trakcie ostatniego wyścigu sezonu, przed którym tracił do Laudy ledwie trzy punkty.

Warunki w trakcie wyścigu na torze Fuji były fatalne. Było bardzo mokro, a opady nie ustawały. Odbyły się intensywne rozmowy, czy wyścig w ogóle powinien się rozpocząć, ale w końcu organizatorzy postanowili, że tak. Większość kierowców nie popierała tej decyzji, wśród jej przecwników był m.in. Niki Lauda. Austriak, mając w pamięci swój wypadek na Nurburgringu, nie chciał ryzykować i po paru okrążeniach zjechał z toru, za to Hunt nie dał za wygraną. Bardzo późno zmienił opony i ruszył w pogoń za rywalami. Ostatecznie zameldował się na mecie jako trzeci i to wystarczyło, aby zdobyć pierwszy i ostatni tytuł mistrza świata. Potem obaj kierowcy zostali przyjaciółmi.

 

Wyścig na Fuji był istnym szaleństwem, a do Hunta długo nie mogło dotrzeć to, że po minięciu flagi z szachownicą na trzeciej pozycji został najlepszym kierowcą świata.

Sądziłem, że w ostatniej chwili zapadnie jakaś decyzja, przez którą stracę tę lokatę. Uwierzyłem dopiero wtedy, gdy zobaczyłem protokół zawodów, a organizatorzy potwierdzili, że nie ma żadnych protestów i jestem trzeci

- mówił. Jego sukces i rywalizacja z Niki Laudą były tak spektakularne, że posłużyły jako scenariusz do filmu "Wyścig" z 2013 r., w którym w rolach głównych wystąpili Chris Hemsworth oraz Daniel Bruehl.

 

W kolejnym roku szło mu już trochę gorzej. W 12 wyścigach co prawda wygrał trzy razy i raz zajął trzecie miejsce, ale poza tym ukończył jeszcze tylko dwa starty. Sezon 1978 był dla niego fatalny - tylko jedna trzecia lokata, jedynie osiem punktów i dopiero 13. pozycja w klasyfikacji generalnej. W ostatnim roku startów ukończył tylko jeden wyścig, w RPA, gdzie był ósmy i nie zdobył ostatecznie żadnego punktu.

Słabsze wyniki sprawiły, że Hunt bardzo szybko i bez większego sentymentu zakończył karierę w wieku zaledwie 32 lat. Nie potrafił już czerpać tej samej radości z wyścigów, co kiedyś. Ostatecznie sięgnął tylko po jedno mistrzostwo. "Tylko", ponieważ miał talent i możliwości, by osiągnąć znacznie więcej. W trakcie sześciu lat startów w F1 wziął udział w 92 wyścigach, z czego 10 z nich wygrał i 14-krotnie ruszał z pole position. Był znany jako szybki kierowca z agresywnym stylem jazdy, ale podatny na spektakularne wypadki. Stąd jego przydomek "Hunt the Shunt" .

Balangował niemal całe życie. Jedną orgią sparaliżował pracę British Airways

James Hunt w trakcie swojej kariery wpadł w alkoholizm i depresję. Problemy nasiliły się po wspominanym śmiertelnym wypadku Rogera Wiliamsona, a alkohol był jego sposobem radzenia sobie z traumą.

Wiem, że wielu kierowców pije drinka do obiadu. Nie widzę w tym nic złego. Na pewno nie jest to coś szkodliwego. Mam jednak taką zasadę, że od środy nie piję alkoholu. Poza tym, kto zadowoliłby się jednym kieliszkiem wina? Kiedy mam ochotę się napić, to zamawiam dziesięć kieliszków

- tłumaczył w jednym z wywiadów.

Nie jest jednak tajemnicą, że Hunt równie mocno co wyścigi, alkohol i imprezy, lubił też seks. Ci, którzy myśleli, że po odniesieniu największego triumfu w karierze zrezygnuje z ciągłych imprez i skupi się na wyścigach, strasznie się pomylili. Po wywalczeniu tytułu mistrzowskiego w jednym z hoteli w Tokio Brytyjczyk wynajął ogromny pokój, w którym zamknął się z 35 stewardesami British Airways i zorganizował orgię.

Linie lotnicze nie były na to przygotowane. Nie miały zastępstwa dla stewardes. Wziął je po prostu do Tokio i tam się z nimi zatrzymał, a następnie wrócił kolejnym samolotem

- wspominał po latach jego syn Freddie. Popularność i atrakcyjność Hunta sprawiła, że dziewczyny za nim szalały. Ponoć w swoim życiu miał ponad pół tysiąca partnerek. Często uprawiał seks na kilka minut przed wejściem do kokpitu!

Brytyjczyk po zdobyciu mistrzostwa stał się bardzo drażliwy. Nie miał w ogóle czasu, aby cieszyć się sukcesem w samotności. Ciągle go gdzieś zapraszano, a ze względu na umowy sponsorskie nie mógł odmawiać. Z jednej strony cieszyło go to, że ludzie go podziwiają, ale z drugiej nie chciał traktować ich pochlebstw całkiem serio, gdyż bał się, że jeśli tak zrobi, to odbije się to na jego charakterze. Z tygodnia na tydzień stawał się coraz mniej chętny do współpracy. Nerwowe reakcje Hunta nie były spowodowane jego zadufaniem w sobie. To było rozpaczliwe wołanie o chwilę, by móc pobyć sam na sam ze swoimi myślami. Twierdził też, że nie osiadł na laurach, i że chce przekraczać kolejne granice prędkości. Życie jednak zweryfikowało jego plany. Podczas gdy największych rywali pochłaniały prace nad bolidami i majstrowanie w ustawieniach, on wolał, gdy tym zajmował się ktoś inny, żeby samemu móc zrelaksować się pomiędzy kolejnymi wyścigami.

Brytyjski kierowca nie zwracał uwagi na konwenanse i niejednokrotnie wymiotował w miejscach publicznych, nawet w otoczeniu fotoreporterów czy kibiców. Wymiotował niemal przed każdym wyścigiem i rywale z toru o tym wiedzieli. Wielokrotnie miał też problemy z policją. Pewnego dnia podróżował po Szkocji ze swoją małżonką. Hunt przekroczył prędkość i nie zatrzymał się do kontroli policyjnej, gdyż w jego bagażniku znajdowały się torby pełne tytoniu i innych używek.

Życie po karierze, rodzina i śmierć. Tak odszedł James Hunt

Po zakończeniu kariery James Hunt jeszcze w 1979 r. został namówiony do komentowania wyścigów Formuły 1 wspólnie z Murrayem Walkerem. Mistrz świata wprowadził do telewizji nową "jakość", bo już podczas pierwszej transmisji ze swoim udziałem położył zagipsowaną nogę na kolanach Walkera i zaczął opróżniać dwie butelki wina. W kabinie komentatorskiej zawsze pojawiał się w ostatniej chwili. Hunt nigdy nie przejmował się tym, co mówi na antenie i nie owijając w bawełnę, potrafił powiedzieć, co sądzi o jeździe niektórych kierowców w stawce. Publikował też felietony na łamach „The Independent" i pracował jako konsultanta dla kierowców sponsorowanych przez koncern Marlboro.

W trakcie swoje życia formalnie był związany z dwoma kobietami. Jego pierwszą żoną była Suzy Miller, którą poznał w 1974 r. w Hiszpanii. Kilka tygodni po ich pierwszym spotkaniu oświadczył się. Para stanęła na ślubnym kobiercu 18 października 1974 r. w Brompton Oratory w Knightsbridge. Pod koniec 1975 r. Miller zostawiła Hunt dla aktora Richarda Burtona. W 1982 r. Hunt przeniósł się do Wimbledonu, a we wrześniu tego samego roku poznał swoją drugą żonę, Sarę Lomax, podczas gdy ta przebywała z przyjaciółmi na wakacjach w Hiszpanii.

Byłam porażona, całkowicie porażona urokiem Jamesa. Nie mogłam uwierzyć w to, iż ktoś taki jest mną zainteresowany. Pamiętam, że znajomy mi wtedy powiedział: "to celebryta i szybko cię zostawi". Tymczasem on wydawał się niesamowicie zaangażowany. Pisał do mnie listy, ja mu odpisywałam, a on przechowywał te odpowiedzi

- opowiadała Lomax. Para pobrała się 17 grudnia 1983 r. w Marlborough w hrabstwie Wiltshire. Hunt spóźnił się na nabożeństwo, które zostało jeszcze bardziej opóźnione, gdy jego brat Peter poszedł do sklepu, aby kupić dla niego krawat. Małżeństwo zaowocowało dwojgiem dzieci, Tomem i Freddiem, z których ten ostatni poszedł w ślady ojca i również został kierowcą wyścigowym.

Mimo to Hunt wciąż dużo pił. Kobieta nie wiedziała jak wyciągnąć swego męża z nałogu, przez co sama podupadła na zdrowiu. Zaczęła zbyt często sięgać po alkohol i bardzo schudła. Małżonkowie odwiedzali wspólnie psychiatrów i innych specjalistów, ale żadna metoda ratunku związku nie działała. W październiku 1988 r. zdecydowali się na separację, lecz ze względu na dzieci wciąż mieszkali pod jednym dachem z nadzieją, że pewnego dnia wyjdą na prostą. Niestety, ten dzień nie nadszedł, więc Hunt w końcu kupił dom tuż za rogiem i się do niego przeprowadził. Niedługo później para wzięła rozwód. 

Zimą 1989 r. w restauracji w Wimbledonie poznał Helen Dyson, która pracowała jako kelnerka. Dziewczyna była od niego młodsza o 18 lat i martwiła się reakcją swoich rodziców. Hunt utrzymywał związek w tajemnicy przed przyjaciółmi. Helen miała dobry wpływ na Hunta. Pomogła mu w walce z depresją, namówiła go do rzucenia palenia i zmiany stylu życia. Brytyjczyk zaczął bardzo dużo jeździć na rowerze, a oboje zamieszkali razem w 1991 r. Dyson w czerwcu 1993 r. wyjechała z przyjaciółkami na urlop do Grecji i miały to być jej ostatnie panieńskie wakacje.

Rozmawialiśmy codziennie, a podczas naszej ostatniej rozmowy telefonicznej James oświadczył mi się po raz kolejny

- opowiadała kobieta.

Ostania rozmowa Hunta z ukochaną miała miejsce 14 czerwca 1993 r. Następnego dnia Helen otrzymała telefon od jednego z najbliższych przyjaciół Jamesa z informacją o śmierci narzeczonego. Przyczyną był nagły atak serca. James Hunt odszedł w wieku 45 lat. Pogrzeb odbył się 21 czerwca 1993 r. w Wimbledonie. Uroczystość miała bardzo kameralny charakter i wzięła w niej udział tylko najbliższa rodzina, licząca około 30 osób. Z kolei 29 września w kościele św. Jakuba na Piccadilly odbyła się uroczysta msza upamiętniająca Hunta, w której wzięło udział 600 osób. 29 stycznia 2014 r. został wprowadzony do Motor Sport Hall of Fame.

Mistrz kierownicy, playboy, miłośnik imprez i alkoholu, niechlujnie ubrany podczas ważnych uroczystości, często arogancki, ale przy tym czarujący ludzi zawadiackim uśmiechem oraz poczuciem humoru. W testamencie zdążył jeszcze napisać, aby znajomi uczcili jego śmierć "huczną imprezą", która oczywiście doszła do skutku. Taki właśnie był James Hunt.

Więcej o: