Śmierć, która zmieniła sport. Tragiczna historia Raya Chapmana

16 sierpnia 1920 roku Cleveland Indians zmierzyli się na stadionie Polo Grounds z New York Yankees. Gdy mecz się zaczynał, nikt nie przypuszczał, że na boisku dojdzie do tragedii. Oślepiony światłem słonecznym Ray Chapman nie odbił piłki i dostał nią w głowę, po czym runął na ziemię. "Pierścionek, pierścionek Katie..." - wymamrotał do kolegów. Były to ostatnie słowa, jakie padły z jego ust.
Ray Chapman
U.S. Library of Congress/flickr.com/photos/trialsanderrors/3071154479/CC BY 2.0

Cleveland Indians na początku lat 20. ubiegłego wieku byli liczącym się zespołem, z kolei New York Yankees największe sukcesy mieli dopiero przed sobą. W tamtym sezonie ekipa z Cleveland walczyła o mistrzostwo z Brooklyn Robins i ostatecznie to Cleveland Indians sięgnęli po tytuł. Zanim to się jednak stało, w trakcie rozgrywek doszło do tragicznej śmierci Raya Chapmana. Był to moment przełomowy w świecie baseballu, który dał podwaliny pod zmiany zasad bezpieczeństwa w tej grze. Obowiązują one do dzisiaj.

Zobacz wideo Morderczy wysiłek Usyka w Polsce. "Wstaje o 5.30 i robi trzy treningi dziennie"

Tragiczna śmierć Raya Chapmana. Carl Mays myślał, że piłka uderzyła w kij

- To był gorący, duszny dzień - mówił w 2021 roku na łamach "The Guardian" Andy Billman, fan sportu i jego historii w Cleveland. - Jasne światło słoneczne utrudniało zobaczenie piłki. Sama piłka nie była jasnobiała, ale mętna, żółtawa, ponieważ miotacze używali brudu i śliny, aby uczynić ją mniej podatną na uderzenia. 

Więcej podobnych treści znajdziesz też na Gazeta.pl

Carl Mays, zawodnik Newy York Yankess grał na pozycji miotacza, czyli zawodnika rzucającego piłką w stronę przeciwnika w fazie obrony. Lubił zastraszać pałkarzy, wychylając się do środka. Gdy rzucił piłkę, ta trafiła prosto w głowę Raya Chapmana, łącznika Cleveland Indians. Chapman od razu runął na ziemię i zaczął krwawić z lewego ucha. Po chwili próbował stać, ale kolana się pod nim ugięły. Zdążył jeszcze, że wymamrotać do kolegów: "Wszystko w porządku, powiedzcie Maysowi, żeby się nie martwił... Pierścionek, pierścionek Katie (to imię żony Chapmana, która była wówczas w ciąży - red)", po czym stracił przytomność. Został przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł operację, ale dzień później zmarł. Miał zaledwie 28 lat. 

Naoczni świadkowie opowiadali, że Chapman w ogóle nie reagował na boiskowe wydarzenia, prawdopodobnie nie będąc w stanie zobaczyć części placu gry, w którym znajdował się Mays. Odgłos piłki uderzającej w czaszkę Chapmana miał być tak głośny, że Mays pomyślał, że ta trafiła w koniec kija. On sam przyznał później, że "nie sądził, aby Chapman w ogóle go widział".

Zamiast wdrażać środki bezpieczeństwa, większość ligi obwiniła za tragedię miotacza Carla Maysa, który był powszechnie nielubiany i nie miał też najlepszej reputacji. Inni gracze z ligi chcieli wręcz, by Maysa wyrzucono z rozgrywek. Artykuł z "Buffalo Courier" z 21 sierpnia 1920 roku wskazywał, że po śmierci Chapmana Mays doznał załamania nerwowego .

Początkowo musiał udać się do biura prokuratora okręgowego, ponieważ istniały podejrzenia, że może zostać oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci lub inny rodzaj zabójstwa. Oczywiście nie postawiono mu żadnych zarzutów prawnych

- można przeczytać na wycinku gazety. 

Na pogrzeb Chapmana przybyły tysiące żałobników. Został pochowany na cmentarzu Lake View w Cleveland. Gracze Cleveland nosili czarne opaski przez pozostałą część sezonu. "Indianie" wygrali World Series w 1920 roku i zadedykowali swoje zwycięstwo właśnie Chapmanowi.

Jeszcze w 1920 roku z datków fanów została zaprojektowana i wykonana tablica z brązu przedstawiająca podobiznę zmarłego sportowca. Została zawieszona w League Park, a w 1946 roku przeniesiona na stadion Cleveland. Powieszono ją jednak na tyle niefortunnie, że była niewidoczna. Przypomniano sobie o niej dopiero w 2007 roku i oddano ją do renowacji. Następnie umieszczono ją w Hali Sławy na stadionie Progressive Field w Cleveland. W rodzinnym mieście Chapmana, czyli w Beaver Dam, znajduje się boisko, nazwane jego imieniem.

Śmiertelny wypadek Chapmana był początkiem dużych zmian

Śmierć Raya Chapmana dała podwaliny do głębokich zmian w baseballu, choć początkowo były one niewielkie. Po tym tragicznym wypadku władze baseballa zakazały stosowania "spitballi", czyli stosowania śliny, wazeliny i innych substancji, które wpływały na lot piłki. 

Na wprowadzenie kolejnych zasad, które miały zwiększyć bezpieczeństwo, trzeba było poczekać aż do momentu kolejnych tragedii. W 1936 roku Willie Wells stracił przytomność po tym, jak został trafiony piłką w skroń. Nie zważając na rady lekarza, następnego dnia wrócił do treningów, ale nosił kask ochronny o zmodyfikowanej konstrukcji.

Pierwszą profesjonalną ligą baseballową, która w pełni przyjęła kask baseballowy, była International League (jedna z dwóch lig będących częściami Major League Baseball), która zrobiła to w 1939 roku. Lista używanego sprzętu zaczęła wówczas obejmować "czapkę ochronną lub kask". Buster Mills był pierwszym graczem w lidze, który używał kasku. Początkowo Major League Baseball nie poszła jednak tym śladem. 

1 sierpnia 1954 roku Joe Adcock, pierwszobazowy Milwaukee Braves, został uderzony piłką w głowę. Miał na sobie kask i chociaż został zniesiony z boiska na noszach, nie odniósł obrażeń, ponieważ jego kask przyjął na siebie uderzenie i był wyraźnie wgnieciony. Natomiast w 1957 roku obiecujący miotacz Cleveland, Herb Score, doznał przerażającej kontuzji oka, kiedy piłka odbita od kija Gila McDougalda z Yankees trafiła go w twarz.

Kolejne wypadki, a także sytuacja, w której kask uratował życie zawodnika, dały władzom Major League Baseball do myślenia. Ostatecznie dopiero w grudniu 1970 roku MLB narzuciła na sportowców obowiązek używania kasku. Weteranom pozwolono jednak zdecydować, czy chcą nosić kask, czy nie. Ostatnim graczem MLB, który odbijał bez kasku, był Bob Montgomery. W kolejnych latach kaski były modyfikowane. Zawodnicy na niektórych pozycjach mają zamontowane przy hełmach dodatkowo ochraniacze na uszy i twarz. Dzięki temu do wypadków dochodzi raczej rzadko, a poziom bezpieczeństwa od czasów Raya Chapmana wyraźnie wzrósł.

Więcej o: