Ewa Krzyżewska urodziła się 7 lutego 1939 roku w Warszawie. Jej ojciec Juliusz był poetą i pracował w Polskim Radiu. Rodzina mieszkała w stolicy, jednak z czasem jej sytuacja materialna uległa pogorszeniu, dlatego Krzyżewska i jej bliscy musieli się przeprowadzić do Chrzanowa. Gdy była dzieckiem, małżeństwo jej rodziców się rozpadło, a Juliusz związał się z pewną pianistką, mimo że nigdy oficjalnie nie rozwiódł się z żoną. Zginął w Powstaniu Warszawskim gdy Ewa miała pięć lat, dlatego wychowywała się bez ojca. Podejrzewano, że wpłynęło to na jej związki z mężczyznami w dorosłym życiu.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Ewa dorastała w trudnych warunkach - w czasie II wojny światowej, w rozbitej rodzinie, która zmagała się z problemami finansowymi. Matka Krzyżewskiej zaczęła próbować swoich sił w szyciu, aby móc wyżywić dzieci. Mimo wszelkich trudności Ewa ukończyła Publiczną Szkołę Powszechną w Chrzanowie i Liceum Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Z czasem nazywana przez bliskich Haneczką zdecydowała, że będzie zdawać egzaminy do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Plan ten powiódł się w 1958 roku. Jeszcze w czasie studiów dostała angaż do filmu Andrzeja Wajdy "Popiół i diament", który zmienił jej życie. Miała wcielić się w główną rolę kobiecą - Krystynę Rozbicką.
O ile długo wahałem się, czy Cybulski ma grać, o tyle Krzyżewską wybrałem zaraz po zdjęciach próbnych. Jej uroda zwracała uwagę. Nie do końca była aktorką, miała w sobie niezależność i osobowość silniejszą niż warsztat. I właśnie tym wypełniła rolę Krystyny
- mówił po latach Andrzej Wajda, cytowany przez dwutygodnik "Viva!"..
Istnieją także dwie inne historie dotyczące tego, w jaki sposób Krzyżewska dostała tę rolę. Pierwszą opowiadała sama aktorka po premierze filmu. Twierdziła, że wzięła udział w konkursie organizowanym przez "Przekrój", który miał wyłonić kandydatki z talentem aktorskim. Andrzej Wajda w owym "Przekroju" miał zobaczyć zdjęcie Krzyżewskiej i wtedy zwrócił na nią szczególną uwagę, chcąc ją obsadzić w głównej roli w filmie. Drugą wersję dołączenia aktorki do ekipy filmowej opowiadał drugi reżyser, Janusz Morgenstern, którego zadaniem było m.in. skompletowanie obsady. Mężczyzna miał zauważyć Krzyżewską na planie filmu "Kalosze szczęścia". Mimo że Morgenstern był nią oczarowany, to musiał się bardzo postarać, aby Wajda zdecydował się zaprosić aktorkę do współpracy.
Krzyżewska miała wcielić się w rolę barmanki, mimo że nie miała doświadczenia w takiej pracy. Aby na ekranie wyglądała przekonująco, Wajda wpadł na pewien pomysł.
Andrzej się uparł, żeby spróbowała prawdziwej pracy w kawiarni. Ewa poszła na praktykę do restauracji Ratuszowa we Wrocławiu, a ja miałem obowiązek kwadrans przed północą czekać na nią i odwozić do nas, do wytwórni, żeby żadni chuligani jej nie napadli
- opowiada Janusz Morgenstern, którego słowa cytuje Plejada.
Sukces w produkcji Wajdy nie był przeszkodą w życiu prywatnym Ewy. W 1960 roku wzięła ślub z Andrzejem Spławą-Neymanem. Małżeństwo nie należało jednak do udanych i po trzech latach para wzięła rozwód.
Fenomenalny występ w filmie Wajdy przyniósł aktorce rozgłos. Dzięki roli Krystyny Krzyżewska otrzymywała angaże w kolejnych produkcjach. Po ukończeniu nauki w krakowskiej szkole aktorskiej od razu zaczęła występować na deskach Teatru Dramatycznego. O kobiecie mówiono nawet poza granicami Polski. W 1962 r. aktorka otrzymała Kryształową Gwiazdę przyznawaną przez Francuską Akademię Filmową.
Ja po prostu nie mogłam pojąć, nie rozumiałam, co nagle wokół mnie zaczęło się dziać; co za moce sprawiły, że ze studentki drugiego roku szkoły teatralnej, z kandydatki na aktorkę zaledwie, stałam się ośrodkiem powszechnego zainteresowania
- opowiadała Krzyżewska cytowana przez Onet.
Rok później zagościła nawet na brytyjskim dworze, gdzie ukłoniła się przed samą królową Elżbietą II i jej matką. Na dodatek po wyświetleniu produkcji "Zaduszki" na filmowym festiwalu w Mannheim, zwróciła uwagę Carlo Ponti, który był odkrywcą talentu (a następnie mężem) słynnej włoskiej aktorki Sophii Loren, robiącej karierę za oceanem.
Przyślijcie ją do Włoch, a zrobię z niej drugą Sophię
- mówił Carlo Ponti, którego słowa przytacza Onet.
W 1963 roku Krzyżewska wystąpiła aż w trzech filmach: "Naprawdę wczoraj", gdzie wcieliła się w Teresę, "Liczę na wasze grzechy", gdzie grała Renatę i "Zbrodniarz i pannę", gdzie występowała jako Małgorzata Makowska. Ta ostatnia produkcja zapewniła jej rozgłos w ZSRR, dzięki czemu zaczęła otrzymywać stamtąd paczki słodyczy, a nawet kawioru. W 1965 roku Krzyżewska zachwyciła widzów swoim występem w filmie "Faraon" Kawalerowicza. W tym samym roku zagrała też Veronę w "Dzwonach dla bosych" i matkę w "Sposobie bycia". Rok 1966 przyniósł aktorce sporo wyzwań. Pojawiła się aż w sześciu filmach, m.in. w "Fauście XX" i "Lekarstwie na miłość".
Lata 70. okazały się dla kobiety czasem wypełnionym miłością. W 1971 roku ponownie wzięła ślub. Jej wybrankiem był starszy o 14 lat Bolesław Kwiatkowski. Mężczyzna był miłością jej życia, więc była dla niego gotowa zrobić wszystko. Wpływ męża na karierę aktorki był szczególnie widoczny podczas kręcenia filmu "Zazdrość i medycyna" z 1973 roku. Krzyżewska miała do odegrania miłosną scenę z Andrzejem Łapickim. Nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Miała wyjść goła, tyłem do kamery, do mnie przodem. Czekam i czekam. Wreszcie wychodzi. Patrzę, a ona w najbardziej intymnych miejscach poprzyklejała sobie plastry. Różowe opatrunkowe plastry z kawałkami waty! Dwa na piersiach i jeden duży niżej! Wybuchnąłem śmiechem. W końcu to z niej zdarli. Tłumaczyła się, że mąż jest bardzo zazdrosny
- wspominał Łapicki cytowany przez Plejadę.
"Zazdrość i medycyna" był ostatnim filmem, w którym pojawiła się Krzyżewska. Kobieta zrezygnowała z kariery aktorskiej i wyjechała z mężem za granicę.
Krzyżewska z Kwiatkowskim podróżowali po świecie. Mieszkali w wielu zakątkach globu, m.in. w Jordanii, Malezji i Kenii. Para na dłużej zatrzymała się w Nowym Jorku, gdzie Bolesław dostał pracę. Kobieta po zakończeniu kariery aktorskiej próbowała swoich sił w innych zawodach. Pracowała m.in. jako kosmetyczka, projektantka mody i agentka nieruchomości. Po wielu latach spędzonych na podróżach i przeprowadzkach w 989 roku para zamieszkała na stałe w Hiszpanii.
Życie nad Morzem Śródziemnym początkowo było bajeczne, jednak z czasem Krzyżewskiej zaczęło czegoś brakować. Żałowała, że nie zdecydowała się na macierzyństwo, nie mogła sobie znaleźć zajęcia, przez co zaczęła mieć stany depresyjne. Pogarszające się samopoczucie kobiety odbijało się na jej małżeństwie, jej relacje z mężem się pogorszyły. Mimo to Krzyżewska pytana o to, czy żałuje porzucenia kariery aktorskiej, zaprzeczała. Twierdziła, że nie była to zła decyzja, choć tęskni do czasów występów na ekranie.
Niespodziewany koniec nadszedł 28 lipca 2003 roku. Małżeństwo jechało samochodem, którym kierowała Krzyżewska. W pewnym momencie, na zakręcie wąskiej drogi, kobieta zjechała na przeciwny pas, przez co zderzyła się z pojazdem jadącym z naprzeciwka. Kwiatkowski zginął na miejscu, a Krzyżewską przewieziono w ciężkim stanie do szpitala. Liczne obrażenia sprawiły jednak, że kobiety nie udało się uratować. Zmarła dwa dni po wypadku. Miała 64 lata.