22 czerwca 2009 roku na jednym z osiedli w Krapkowicach odbywały się 18. urodziny jednego z mieszkańców. Nie obyło się bez alkoholu. Co więcej, impreza zorganizowana została na podwórku. Z tego powodu libację alkoholową młodych mężczyzn słyszeli wszyscy sąsiedzi. Wśród nich był również 63-letni Jan.
Fakt.pl pisze, że mężczyzna spędzał wieczór wraz ze swoją córką oraz wnukiem. Całkiem długo wytrzymywał hałas imprezy urodzinowej urządzonej na osiedlu, jednak około godziny 22 zdecydował, że poprosi chłopców o ciszę.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Tej prośby nie mógł znieść jeden z uczestników wydarzenia - Kamil. Już wcześniej odgrażał się, że tego wieczoru kogoś zabije. Portal 24opole.pl podaje, że chłopak mógł wypić nawet 15 puszek piwa. Chłopak miał też podejrzewać, że Jan donosi na niego policji. Pijany i urażony Kamil postanowił, że zamorduje 63-latka.
Od początku szukał zaczepki i nie reagował na nasze prośby, żeby się uspokoił
- opowiadała później córka ofiary, której słowa cytuje 24opole.pl. Niewiele myśląc, Kamil wtargnął do mieszkania Jana. Wyważył drzwi, a następnie skierował się do kuchni. Tam chwycił za nóż i wymierzył zszokowanemu mężczyźnie trzy ciosy.
Jan miał znacznie większego pecha, niż mogłoby się wydawać. Jego wnuczka była wcześniej partnerką Kamila. Z tego powodu sprawca doskonale wiedział, gdzie znajduje się mieszkanie ofiary, a kiedy skończył zadawać ciosy Janowi, zaczął szukać swojej byłej dziewczyny. Na szczęście tego dnia nie było jej u dziadka.
Odciągnęłam go na bok, a on krzyczał do mnie: 'Gdzie jest ta k...wa, ją też zabiję'. Mówił o mojej córce. Potem z nożem w ręku wbiegł do jej pokoju, a gdy zauważył, że jej nie ma, wyszedł. Wykrzyczał tylko 'I tak ją znajdę i zabiję, a potem popełnię samobójstwo'
- opowiadała córka Jana, której słowa przytacza portal 24opole.pl.
Dzięki temu, że wcześniej był partnerem wnuczki ofiary, rodzina bez problemu go rozpoznała. Policja otrzymała więc wszystkie potrzebne informacje, aby jak najszybciej znaleźć sprawcę. Policja informowała, że z uwagi na charakter przestępstwa, Prokurator Rejonowy w Strzelcach Opolskich wyraził zgodę na upublicznienie danych personalnych i wizerunku podejrzewanego mężczyzny.
Nie mogę uwierzyć, że taty nie ma już z nami. Był taki kochany... Moje dzieciaki go uwielbiały. Mam nadzieję, że ten zwyrodnialec zgnije w więzieniu. Nie daruję mu tego, co zrobił
- mówiła córka Jana, której słowa cytuje fakt.pl.
Kamil ścigał się z czasem. Miał zamiar uciec przynajmniej poza teren powiatu i województwa, ale funkcjonariuszom udało się go znaleźć już po kilkunastu godzinach od popełnienia zbrodni. Kamila aresztowano na stacji benzynowej w okolicy węzła autostradowego Dąbrówka. Mężczyzna był już znany policjantom, był także karany. Kamil dopuszczał się między innymi kradzieży z włamaniem, pobić i kradzieży rozbójniczej. Gdy mężczyzna stanął przed sądem, ten wziął pod uwagę, że oskarżony przyznał się do winy. Mimo to wydał wyrok skazujący. Kamil usłyszał, że spędzi za kratami kolejne 12 lat swojego życia.
Sąd uznał, że jedynym akceptowalnym celem kary, aby uchronić społeczeństwo przed kolejnymi zamachami ze strony oskarżonego, pozostaje długotrwała izolacja
- informowała Ewa Kosowska-Korniak z biura prasowego Sądu Okręgowego w Opolu, której słowa cytuje portal 24opole.pl.