Był początek września 2008 roku, gdy Iwona postanowiła wyjechać. "Fakt" pisze, że kobieta spakowała dużą torbę, co nie uszło uwadze jej sąsiadów. Zauważyli oni także, że jej mąż odprowadził ją na przystanek.
Pytałem Bogdana, gdzie jego żona wybiera się z tak dużą torbą. Odpowiedział, że pojechała do siostry na kilka dni. Ale Łanięta leżą kilkanaście kilometrów od Kutna. Trochę się zdziwiłem, że tak dużą torbę zabrała. Ale Bogdan był uśmiechnięty i nic nie wskazywało, że jest coś nie tak
- mówił jeden z sąsiadów w rozmowie z "Faktem".
Przez kilka dni nie działo się nic szczególnego. Sąsiedzi małżeństwa widzieli, że ich synowie bawili się regularnie na podwórku. Wszystko uległo zmianie 13 września. Tego wieczoru Bogdan sięgnął po telefon i zadzwonił do żony.
Ukarzę cię za to, co zrobiłaś
- powiedział przez słuchawkę. Iwona była przerażona.
Po rozmowie z Bogdanem kobieta postanowiła sprawdzić, czy z jej dziećmi jest wszystko w porządku. Zadzwoniła więc do sąsiadki i poprosiła, żeby zapukała do jej domu. Zmartwiona znajoma rodziny wybrała się tam około godziny 20. Otworzył jej Bogdan. Dwaj jego synowie grali wtedy w gry komputerowe, a trzeci, który miał zaledwie cztery lata, spał już w swoim łóżeczku. To uspokoiło sąsiadkę, ale nie Iwonę. Około godziny 22 po raz kolejny poprosiła znajomą o wizytę w jej mieszkaniu. Jednak tym razem, kiedy kobieta zapukała do drzwi, odpowiedziała jej cisza.
Portal i.pl pisze, że Bogdan był bardzo zazdrosny o swoją żonę. Na co dzień kobieta pracowała w solarium. Bogdan podejrzewał, że Iwona go zdradza, choć ta stanowczo temu zaprzeczała. Mąż nie chciał jej wierzyć i zaplanował zemstę. W dniu tragedii zadzwonił do żony, a następnie sięgnął po kartkę i długopis. Napisał wówczas list pożegnalny, w którym wyjawił, że w jego małżeństwie są poważne problemy. Jedno zdanie zawarte w liście przykuwa szczególną uwagę.
Odbiorę ci to, co masz najcenniejsze
- napisał drżącą dłonią Bogdan, o czym pisze "Fakt".
Mężczyzna przekuł ten słowa w czyn. Najpierw poszedł do pokoju czteroletniego Kubusia. "Dziennik Łódzki" pisze, że udusił syna, kiedy ten spał. Chwilę później poszedł do 12-letniego Pawła. Tym razem zaatakował nożem, zadając śpiącemu dziecku kilka ciosów. W tym samym czasie 15-letni Kamil brał prysznic i nie słyszał, co się dzieje. Bogdan wszedł po cichu do łazienki i zadał kilka ciosów najstarszemu synowi. Kamil nie mógł tego przeżyć.
Większość sąsiadów niczego nie słyszała. Jednej osobie wydawało się tylko, że usłyszała krzyk: 'Mamo!'. Ale nikt nie podejrzewał, że za ścianą rozgrywa się tragedia
- opowiadał młodszy aspirant Marceli Śmiałek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kutnie.
Po tym, jak Bogdan zabił synów, odebrał sobie życie. Iwona wróciła do domu kolejnego dnia.
Żona Bogdana czuła, że coś jest nie tak, dlatego postanowiła wrócić do domu. Obawiała się, że doszło do tragedii i nie myliła się. Do domu dotarła około godziny 14 kolejnego dnia. Drzwi były jednak zamknięte. Kobieta tłukła w nie pięściami i krzyczała, błagając, aby ktoś ją wpuścił. W końcu poprosiła sąsiadów o pomoc. Wspólnie wyważyli drzwi. Iwona nie mogła się spodziewać, co zastanie w środku. Gdy wchodziła do kolejnych pomieszczeń, dochodziło do niej, że mąż rzeczywiście odebrał jej wszystko.
Iwona znalazła list napisany przez męża. Szlochając, przeczytała, że Bogdan zaplanował zabójstwo synów, aby się na niej zemścić. Na miejscu szybko pojawiła się policja. Portal rmf24.pl donosi, że do domu Iwony przyjechał także psycholog, aby wesprzeć kobietę w tej tragicznej chwili. Iwona była jednak w takim szoku, że zaniemówiła. Wszyscy sąsiedzi, znajomi i krewni małżeństwa byli w szoku. Nikt nie spodziewał się, że Bogdan mógł odebrać życie własnym dzieciom.
Rozmawiałam z nią po tej tragedii. Powiedziała, że ich małżeństwo od dwóch lat było czystą fikcją, że robiła dobrą minę do złej gry, że szykowała się do rozwodu. Spytałam się, czemu wcześniej mi o tym nie powiedziała...
- mówiła teściowa Iwony w rozmowie z "Super Expressem".
Nie chcę, żeby mnie z nim kojarzono. Wyrzekam się go! Dziś wiele bym dał, żeby nie mieć brata bliźniaka
- dodał brat Bogdana.
Jeśli przeżywasz trudności i myślisz o odebraniu sobie życia lub chcesz pomóc osobie zagrożonej samobójstwem, pamiętaj, że możesz skorzystać z bezpłatnych numerów pomocowych:
Pod tym linkiem znajdziesz więcej informacji, jak pomóc sobie lub innym, oraz kontakty do organizacji pomagających osobom w kryzysie i ich bliskim.
Jeśli w związku z myślami samobójczymi lub próbą samobójczą występuje zagrożenie życia, w celu natychmiastowej interwencji kryzysowej, zadzwoń na policję pod numer 112 lub udaj się na oddział pogotowia do miejscowego szpitala psychiatrycznego.