Elżbieta Czyżewska urodziła się w 1938 roku w Warszawie. Była córką Jana Czyżewskiego i Jadwigi Gimpel. Jej ojciec zginął podczas II wojny światowej, a matka, która była krawcową, nie była w stanie utrzymać siebie i dwóch córek. Trudna sytuacja finansowa oraz choroba alkoholowa Jadwigi sprawiły, że Ela spędziła część dzieciństwa w domu dziecka w Konstancinie. To właśnie tam, dzięki wsparciu wychowawców, zaczęła rozwijać swój talent artystyczny w Zespole Pieśni i Tańca "Skolimów".
Elżbieta już w liceum wyróżniała się talentem do recytacji i często brała udział w szkolnych akademiach. Dołączyła także do kółka dramatycznego w Pałacu Kultury i Nauki, do którego należał także Krzysztof Kowalewski. W 1959 roku wyszła za reżysera Jerzego Skolimowskiego, a rok po ślubie ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Będąc na drugim roku studiów dołączyła do Studenckiego Teatru Satyryków (STS). Tam też zadebiutowała z piosenką "Kochankowie z ulicy Kamiennej", która uznawana jest za liryczny hymn STS-u. Mimo że niektórzy krytycy wytykali jej warszawską manierę w sposobie mówienia, to właśnie ta cecha zjednała jej serca widzów, którzy uznawali ją za autentyczną.
Choć Czyżewska zapisała się w historii polskiej kultury głównie dzięki swoim rolom filmowym, to warto wspomnieć, że swój talent pokazywała także na deskach teatru. Najczęściej można ją było spotkać w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Portal czczaplinski.com pisze, że Polacy pokochali ją również za jej niezapomniane kreacje w komediach Stanisława Barei, które określała mianem "filmów matrymonialnych". Produkcje takie jak "Mąż swojej żony", "Żona dla Australijczyka" i "Małżeństwo z rozsądku" zyskały ogromną popularność m.in. dzięki Czyżewskiej. Szybko stało się jasne, że bez niej trudno sobie wyobrazić wielkie kinowe przeboje lat 60.
Praca z Jerzym Skolimowskim przyniosła Elżbiecie Czyżewskiej wiele wspaniałych ról filmowych. Zawodowo się rozumieli, ale w ich małżeństwie układało się różnie. Para często się kłóciła m.in. dlatego, że aktorka miała problemy z zachowaniem wierności. Po tym, jak wdała się w romans z Andrzejem Łapickim na planie filmu "Wszystko na sprzedaż", Skolimowski i Czyżewska zdecydowali się separację. Elżbieta trafiła wówczas pod opiekę Kazimierza Kutza, który oddał jej swoją garsonierę. Gdy Czyżewska wyprowadziła się z domu, Skolimowski jej szukał. Podobno znalazł ją w końcu u Agnieszki Osieckiej.
Blady Skolim z nożem w ręku stanął na progu, morderstwo zawisło w powietrzu. Nakazał jej natychmiast wrócić do domu. Kiedy ona heroicznie odmówiła, z jego ust popłynęły znamienne słowa: 'Eeela, robisz największy błąd w żżżyciu., gggeniusza się nie ppporzuca'
- pisał o tej sytuacji Sławomir Koper w książce "Zachłanne na życie".
Romans Czyżewskiej i Łapickiego szybko się skończył, ale aktorka nie wróciła już do męża. Mówi się, że Jerzy Skolimowski nigdy nie wybaczył Łapickiemu, że odbił mu żonę, a po latach uwiódł jego córkę.
Dziwne to było stadło. Skolim maniakalnie pilnował Eli, choć nie dlatego, że był zazdrosny. Traktował ją jak przydatne urządzenie, które zarabiało pieniądze i dzięki któremu mógł załatwić wiele rzeczy
- opowiadał o Kazimierz Kutz, którego słowa cytuje "Fakt".
Portal polskieradio.pl pisze, że kolejnym ważnym etapem w życiu prywatnym Elżbiety Czyżewskiej był jej związek z Davidem Halberstamem, amerykańskim dziennikarzem żydowskiego pochodzenia. Para wzięła ślub w 1965 roku. Małżeństwo to miało jednak swoją cenę. Gdy Halberstam napisał dla "The New York Times" krytyczny artykuł o Władysławie Gomułce, stał się w Polsce persona non grata i musiał stąd wyjechać. Elżbieta Czyżewska chciała zostać, ale po wydarzeniach marca 1968 nie było to możliwe.
Dlaczego nasza wybitna, polska przecież aktorka, zdradza nasze żywotne, polskie interesy? Czyżby tak ją otumanił zielony kolor amerykańskich banknotów? Jak można nazwać taką kobietę? Aktorkę, która wszystko zawdzięcza Polsce Ludowej, a która tak niegodnie obraża nas wszystkich?
- pisał o niej autor paszkwilu opublikowanego na łamach "Walki Młodych". To przelało czarę goryczy. Czyżewska postanowiła ruszyć za mężem i zamieszkała w Stanach Zjednoczonych. Na emigracji próbowała kontynuować karierę aktorską, ale nie było to łatwe. Pomimo starań nie udało jej się zdobyć takiej popularności i uznania jak w Polsce.
Elżbieta Czyżewska przeprowadziła się z mężem do Nowego Jorku w 1968 roku. Nie spodziewała się wówczas, że droga do sukcesu może być tak wyboista. "Rzeczpospolita" pisze, że brak znajomości języka angielskiego i obcy akcent stanowiły dla niej poważną przeszkodę na drodze do filmowej kariery za oceanem. Elżbieta jednak nie odpuszczała - uczyła się języka, uczestniczyła w castingach i nie zrażała niepowodzeniami. Choć nie odniosła wielkiego sukcesu w amerykańskim kinie, znalazła swoje miejsce na off-broadwayowskich scenach. Zagrała też w jednym z odcinków kultowego serialu "Seks w wielkim mieście", wcielając się w seksuolożkę dr Shapiro.
Czyżewska przyjechała do Polski kilka razy, ale nie zdecydowała się na powrót do ojczyzny. W czasie jej nieobecności "skończył się w Polsce komunizm", a kraj zmienił się nie do poznania.
Mnie się wydaje, że ja wracam do Polski i ona ma być taka sama (...). Ten pokój jest zamknięty na klucz, ja go teraz otworzyłam, odkurzę go lekko i wszystko będzie tak samo. Jak patrzę na kogoś kto się 'posunął', utył, posiwiał, to myślę sobie, że to nie dotyczy mnie... Ale potem idę do lustra i rozumiem, że publiczność mogła nie mieć okazji aby przyzwyczaić się do mnie, pamięta mnie sprzed lat
- mówiła Czyżewska w filmie dokumentalnym "Siła Oddalenia" Krzysztofa Domagalika z 1994 roku.
Po przeprowadzce do USA życie osobiste Elżbiety nie układało się tak, jak chciała. Portal kultura.onet.pl pisze, że małżeństwo z Davidem Halberstamem było trudne i w końcu się rozpadło. Rozwód w 1977 roku był dla niej tak silnym ciosem, że zaczęła szukać ukojenia w alkoholu. Gdy została sama, pojawiły się problemy finansowe, a później zdrowotne - wykryto u niej nowotwór przełyku. Czyżewska próbowała o siebie zawalczyć, wyszła z nałogu, ale w 2007 roku otrzymała tragiczną wiadomość, z której wynikało, że David Halberstam zginął w wypadku samochodowym. Schorowana aktorka wycofała się całkowicie z życia publicznego, by poddać się leczeniu. W ostatnim etapie życia cierpiała na depresję, pojawiły się też przerzuty. Czyżewska zmarła 17 czerwca 2010 roku w Nowym Jorku. Została pochowana w Warszawie na Powązkach.