Ja się odniosłam do słowa - niepoprawne. Bo ten argument, że niepoprawne nieraz już tu padał. Była na ematce kiedyś ta dyskusja o adopcji zwierząt - zresztą kto wie, czy nie wywołana przez tę samą osobę.
I to odgórne niejako narzucenie mnie drażni. Bo jeśli przygarnia świadomie dobry człowiek, to w kwestii odpowiedzialności i obowiązków nie różni się niczym od tzw. adopcji zwierzęcia. -- Tylko ci, co robią powoli to, co inni robią w pośpiechu, są w stanie zrobić prędko to, co inni muszą robić
Mam zwierzęta od zawsze, uch dobrostan jest dla mnie bardzo ważny, często dostosowuję swoje plany do nich, płacę za leczenie ogromne sumy, bardzo przywiązuję się emocjonalnie, nie razi mnie kot Kacper, kanarek Feluś ani sunia Berta. Ale adopcja zwierzęcia mnie razi. Bo mimo wszystko to nie człowiek.
Ale powiedz mi ogólniej, co Cię w tej 'adopcji zwierzęcia' razi? Że jest niepoprawne językowo? (język się zmienia i dostosowuje do uzusu)? Że w Twoim mniemaniu przydaje zwierzęciu wartości mu nienależnej? Że wywyższa zwierze ponad to, co 'mu się należy'? O co tak na prawdę chodzi w Twoim sprzeciwie?
Natomiast ani nie jest to zgodne z językiem, ani nie ma takich implikacji prawnych jakie niesie ze sobą adopcja dziecka. Problem polega na tym, że określenie adopcja zwierzęcia jest chwytliwe, ale w żaden sposób nie jest poprawne. -- Tylko ci, co robią powoli to, co inni robią w pośpiechu, są w
A to, że język odzwierciedla zmiany w myśleniu to akurat dość powszechne. Przez jakiś czas będą ścierać się dwie frakcje, tak jak w tym wątku, a potem któraś przeważy i za kilkanaście lat "adopcja zwierzęcia" będzie lub nie będzie zwyczajowym użyciem. Tak się dzieje w przypadku innych pojęć np
Nadal pytam, czy wzięcie zwierzaka pod opiekę nie zobowiązuje do kochania, dbania, zajmowania się nim, leczenia? Zaadoptowałam kota brzmi lepiej niż zaopiekowałam się kotem, prawda? Godniej? Bardziej poprawia samopoczucie? Adopcja zwierzęcia nigdy nie będzie równa adopcji dziecka. Agresja nie
vtec_z: > Z "adopcją zwierząt" spotkałem się po raz pierwszy w schronisku. Ja też. Mam nawet dokument adopcyjny. Suczka została znaleziona na śmietniku i przyniesiona do schroniska przez jakieś dzieci. Ja ją zaadoptowałem i jest teraz członkiem rodziny. Dlaczego miałoby to kogoś razić? W końcu ludzi
A czy istnieje inne słowo określające procedurę przyjęcia zwierzęcia pod swój dach? Przy określeniu "adopcja zwierząt" mówimy o procedurze, gdzie sprawdza się potencjalnych opiekunów, czasem także ich warunki mieszkaniowe. To nie jest równorzędne ze słowem "zaopiekowanie się". A co ma powiedzieć
I nie jestem przekonana, ze taki nastolatek nie będzie mial z tym okresleniem problemów (chocby głupie docinki kolegów), wszak jego pojawienie sie w rodzicie, stan w jakim znalazł sie w pewnym etapie swojego zycia, zrównuje się z przygarnięciem zwierzaka. A poza tym, taki proceder odbywał sie od