"Dobranoc! Cześć, giniemy!" 35 lat temu katastrofy w Lesie Kabackim nikt nie przeżył

W maju 1987 roku w Lesie Kabackim miała miejsce największa katastrofa lotnicza w historii Polski po II wojnie światowej. Lecący z Warszawy do Nowego Jorku samolot pasażerski Ił-62M SP-LBG "Tadeusz Kościuszko" Polskich Linii Lotniczych LOT rozbił się na skutek awarii silników. Nikt nie przeżył tragedii.

                                                                                                                                                                          Największa katastrofa lotnicza w Polsce po zakończeniu II wojny światowej miała miejsce 9 maja 1987 roku, kiedy to kursujący na linii transatlantyckiej samolot rejsowy PLL LOT "Tadeusz Kościuszko" rozbił się po ponad godzinie od startu ze stołecznego lotniska. Śmierć poniosły 183 osoby - 172 pasażerów i 11 członków załogi.

Zobacz wideo Samolot rolniczy zmieniony w latający tankowiec

Katastrofa samolotu w Lesie Kabackim - przebieg wypadku

9 maja 1987 roku o godzinie 10:17 kapitan Zygmunt Pawlaczyk, który w powietrzu spędził blisko 20 tysięcy godzin, otrzymał zgodę na start z Lotniska Warszawa-Okęcie. Poza nim załoga liczyła jeszcze pięć osób - byli to Leopold Karcher (drugi pilot), Lesław Łykowski (nawigator), Leszek Bogdan (radiooperator), Wojciech Kłossek (mechanik pokładowy) i Ryszard Chmielewski (instruktor mechanik pokładowy). Opiekę nad 172 podróżnymi, planującymi dotrzeć do Nowego Jorku, objęło pięć stewardess - Maria Berger-Senderska, Hanna Chęcińska, Małgorzata Ostrowska, Jolanta Potyra i Beata Płonka.

Co prawda wyprodukowany w ZSRR Ił-62M "Tadeusz Kościuszko" o numerze SP-LBG wylatał 6970 godzin, to załoga nie do końca wierzyła w jego niezawodność. - Różnie z nimi bywało, choć mnie nigdy nie zawiódł. Ił-62M miał silniki z innego biura konstrukcyjnego niż Ił-62, ten rozbity siedem lat wcześniej. Zachował jednak główne wady pierwotnej wersji, na przykład pojedynczy układ sterownia. Lataliśmy na tych maszynach z braku wyboru - mówił kapitan Tomasz Smolicz.

Przeczytaj więcej podobnych informacji na stronie głównej Gazeta.pl.

Samolot wojskowy rozbił się niedaleko Algieru. Ponad 200 osób nie żyje. Algieria, 11 kwietnia 2018Katastrofa samolotu wojskowego. 257 ofiar

O godzinie 10:18 kapitan Pawlaczyk poderwał maszynę z pasa startowego, po czym znalazł się na pułapie przelotowym drogi lotniczej R-23 w stronę Grudziądza. Choć kierunek ten jest standardem przy lotach do USA, po chwili kapitan otrzymuje od kontroli zbliżania stołecznego lotniska nakaz opóźnienia wznoszenia i kontynuowania lotu na wysokości 16 tysięcy stóp. 

W międzyczasie na wysokości 17 tysięcy stóp odbywały się przeloty samolotów wojskowych. Rzecz jasna może to prowadzić do kolizji, ale z uwagi na pewność i doświadczenie pilotów realizujących polecenia kontrolerów, nie ma powodów do obaw. O godzinie 10:31 kontrola obszaru nakazuje przyspieszyć proces wznoszenia na pułap przelotowy 31 tysięcy stóp. Po ustawieniu silników przez mechanika, wszystko przebiega zupełnie standardowo.

O godzinie 10:41 załoga odnotowała potężny huk, który słyszą również pasażerowie. Po chwili zgasły dwa z czterech silników, pojawiło się również ostrzeżenie o pożarze. Choć piloci nie są pewni przyczyny zdarzenia, od razu zgłaszają sytuację awaryjną. Na skutek dekompresji muszą zejść na wysokość czterech kilometrów. Kapitan Pawlaczyk zdecydował się na manewr lądowania awaryjnego. Po trzech minutach lotnicy nieco się uspokoili, gdy pojawił się komunikat o ugaszeniu pożaru. Większym problemem była jednak masa maszyny.

 

Charakterystyka Ił-62M sprawia, że może on bezpiecznie lądować przy masie 107 ton. Niedługo po starcie i z pełnymi zbiornikami, samolot ważył znacznie więcej. Rozwiązaniem było zrzucenie nadwyżki przez specjalne zawory, ale w obecnej sytuacji było to niemożliwe - sterowane są elektrycznie, a nie działały trzy z czterech generatorów prądu. - Najgorsza sytuacja, jaka może zdarzyć się pilotowi. Nie mieli świadomości, że dwa razy gasili pożar z pozytywnym skutkiem, a tymczasem tliło się kolejne ognisko pożaru - skomentował kapitan Marian Nowotnik, pilot i przyjaciel załogi "Kościuszki".

Zawory były tylko jednym z problemów. Przy obniżaniu wysokości nie działał także ster wysokości. Kapitan planował lądować na lotnisku Gdańsk-Rębiechowo, ale szybko porzuca ten plan. Potem pojawił się Modlin, ale jest to lotnisko wojskowe, które nie jest gotowe do przyjęcia dużego uszkodzonego samolotu pasażerskiego. Ponadto pozwolenie na lądowanie pojawiło się dopiero o godzinie 10:54, ale nie zawierało ono dwóch kluczowych informacji - o kierunku i sile wiatru.

 

Chwilę po godzinie 11:00 kapitan zdecydował się na lądowanie na Okęciu. Maszyna znajdowała się wówczas na wysokości dwóch kilometrów, a do celu w linii prostej miała 90 kilometrów. Szefowa stewardes Maria Berger otrzymała polecenie o przygotowaniu pasażerów do lądowania awaryjnego. Pogoda jednak nie sprzyjała. Z uwagi na kierunek wiatru i planowany manewr, załoga była zmuszona podjąć decyzję o okrążeniu Okęcia nad Raszynem i wylądowania pod wiatr, przy mniejszej prędkości.

O 11:08 podjęta została próba lądowania. Okazało się jednak, że pożar, który w rzeczywistości nie został ugaszony - uszkodził trymer, czyli ostatni z dostępnych lotnikom układ sterownicy. Jakby tego było mało, nie wysuwało się podwozie, co oznaczało, że na pasie startowym Ił-62M miał siadać "na brzuchu". Choć kapitan Pawlaczyk zapewniał, że "zrobią wszystko, co mogą", o godzinie 11:12 samolot zaczął ścinać pierwsze drzewa w Lesie Kabackim. - Dobranoc, do widzenia! Cześć, giniemy! - zdążył jeszcze powiedzieć dowódca.

Szczątki maszyny zostały rozrzucone na obszarze 370 metrów. Do pasa zabrakło pilotom 5700 metrów. Katastrofy nie przeżyły 183 osoby. Obecne na miejscu służby ratownicze nie znalazły żadnego ciała w całości, a 60 osób pozostało niezidentyfikowanych.

Rodziny ofiar często nie mogły liczyć również na odnalezienie pamiątek po tragicznie zmarłych. Co prawda ustawiono namiot, w którym wyłożono znalezione przedmioty ofiar, ale nie było ich wiele. Część była całkowicie zniszczona. Rodzina pani Haliny Domerackiej odzyskała jej skórzaną torebkę, w której wciąż była Biblia. Na jej stronach pani Halina napisała "Awaria w samolocie, co będzie, Boże". Rodzina kobiety mówi, że z Biblii powinno być coś jeszcze - kilkaset dolarów, które Halina schowała między jej stronicami. Tych jednak nie znaleziono. Stąd też plotki o szabrownikach, którzy mieli przeszukiwać miejsce katastrofy w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów. 

Uratowało ją futro z czarnych norek

Janina Szulc-Tomaszewska była niedoszłą pasażerką "Tadeusza Kościuszki". Była na liście pasażerów, ale przez futro z czarnych norek, które kupiła w Polsce, nie weszła na pokład. Przyjechała na lotnisko spóźniona, więc nie miała już czasu stanąć w długiej kolejce do oclenia. Postanowiła udawać, że niczego ze sobą nie ma i pójść do odprawy. Wypatrzył ją celnik i poprosił do kontroli. Znalazł futro, kontrola się przedłużyła a samolot odleciał bez niej. Niestety, jej miejsce zajęła inna kobieta, która bardzo chciała dostać się na ten lot, ale nie było już miejsc. Była znajomą celnika. 

Lista ofiar katastrofy:

  • Anna Małgorzata Adamska – 47 lat
  • Włodzimierz Auguścik – 46 lat
  • Władysław Bałdyga – 64 lata
  • Halina Barszczowska-Jarosz – 46 lat
  • Maria Berger-Sanderska – 39 lat
  • Stefan Bidelski – 37 lat
  • Krystyna Błażejewska – 39 lat
  • Krystyna Boczar – 57 lat
  • Leszek Bogdan – 43 lata
  • Mirosław Borowski – 37 lat
  • Antoni Brodziński – 60 lat
  • Henryk Brzezik – 34 lata
  • Bertha Bukowski – 54 lata
  • Jan Buła – 31 lat
  • Stanisław Byra – 63 lata
  • Henry Chechowski – 39 lat
  • Hanna Chęcińska – 36 lat
  • Ryszard Chmielewski – 54 lata
  • Halina Chmura – 22 lata
  • Vincent Joseph Cwik – 29 lat
  • Zdzisław Czajczyński – 58 lat
  • Wiesława Czapkowska-Starczyk – 28 lat
  • Bronisław Czechorowski – 35 lat
  • Irena Czuzdaniuk – 50 lat
  • Anna Dalska-Stec – 32 lata
  • Waldemar Dąbkowski – 24 lata
  • Halina Domeracka – 59 lat
  • Stefan Drapała – 57 lat
  • Antonina Duba – 49 lat
  • Bernard Duba – 49 lat
  • Jerzy Duszyński – 36 lat
  • Krystyna Dymek – 41 lat
  • Maria Dytrych – 25 lat
  • Jadwiga Elbert-Chmielnicka – 41 lat
  • Edward Feret – 37 lat
  • Joanna Filus-Brak – 5 lat
  • Kazimierz Filus-Brak – 39 lat
  • Tadeusz Gierlach – 51 lat
  • Danuta Gil-Laganowska – 47 lat
  • Jadwiga Głębocka – 45 lat
  • Roman Głębocki – 50 lat
  • Antoni Głowacki – 33 lata
  • Irena Gospodarczyk-Szklarska – 71 lat
  • Władysława Grabias – 33 lata
  • Janina Gregorczyk – 54 lata
  • Marian Grzejka – 52 lata
  • Kazimiera Hanson-Adrian – 95 lat
  • Ludwik Jabłecki – 59 lat
  • Artur Jaroszyński – 30 lat
  • Dorota Jóźwik – 34 lata
  • Stanisław Kabaj – 63 lata
  • Lubomir Kaczor – 25 lat
  • Janina Kalinowska – 62 lata
  • Mirosława Karczewska – 38 lat
  • Leopold Karcher – 54 lata
  • Zenon Karwowski – 38 lat
  • Aniela Kirsch – 45 lat
  • Katarzyna Klimaszko – 65 lat
  • Stanisław Kłos – 67 lat
  • Wojciech Kłossek – 43 lata
  • Helena Knapik – 42 lata
  • Grzegorz Kolarzyk – 28 lat
  • Tadeusz Kołdras – 40 lat
  • Antoni Kołek – 33 lata
  • Edward Kossak-Główczewski – 41 lat
  • Władysława Kozakowska – 60 lat
  • Stanisław Krukierek – 77 lat
  • Halina Kruszewska – 47 lat
  • Jacek Kuciak – 49 lat
  • Krystyna Kuciak – 45 lat
  • Anna Kulesza – 44 lata
  • Bogusława Kurdyła – 20 lat
  • Anna Łatka – 74 lata
  • Stanisław Łęcki – 57 lat
  • Lesław Łykowski – 54 lata
  • Henryk Andrzej Mach – 39 lat
  • Anna Maciąg – 41 lat
  • Zofia Mackiewicz – 57 lat
  • Chester Stanley Mailn – 74 lata
  • Kazimierz Majchrzak – 31 lat
  • Marian Małż – 42 lata
  • Izabela Masłyk – 59 lat
  • Andrzej Maziarz – 31 lat
  • Jan Mazur – 32 lata
  • Richard McConnell Clark – 51 lat
  • Leokadia Męcikalska – 44 lata
  • Tadeusz Miąsik – 33 lata
  • Anna Michalak – 83 lata
  • Halina Miencicka – 58 lat
  • Sylwestra Migiel – 37 lat
  • Kazimierz Misiewicz – 41 lat
  • Michał Miśkiewicz – 38 lat
  • Anna Murdyła-Dudziak – 35 lat
  • Richard Joseph Nesgoda – 43 lata
  • Robert Leonard Nesgoda – 51 lat
  • Kazimierz Niemyjski – 36 lat
  • Julianna Oberbeck – 62 lata
  • Dariusz Odolecki – 25 lat
  • George Olschewski – 37 lat
  • Irena Orłów – 52 lata
  • Kazimiera Orzeł – 48 lat
  • Tadeusz Osipa – 42 lata
  • Małgorzata Ostrowska – 29 lat
  • Lucyna Pasińska – 48 lat
  • Bogdan Paszczuk – 60 lat
  • Henryk Paszczuk – 51 lat
  • Irene Patrylak – 51 lat
  • Zygmunt Pawlaczyk – 59 lat
  • Władysław Pawłowski – 66 lat
  • Anna Piękoś – 48 lat
  • Władysława Pisula – 47 lat
  • Mieczysław Płatnerz – 56 lat
  • Beata Płonka – 24 lata
  • Martha Louise Pocelay – 25 lat
  • Aleksander Pogorzelski – 70 lat
  • Lucjan Pogorzelski – 45 lat
  • Jolanta Potyra – 41 lat
  • Adam Prus – 35 lat
  • Zenon Przechera – 28 lat
  • Stanisław Puzio – 41 lat
  • Barbara Rogańska – 59 lat
  • Urszula Rudnicka – 56 lat
  • Zofia Rudnicka – 57 lat
  • Kazimierz Rudnicki – 60 lat
  • Krystyna Rudzińska – 55 lat
  • Stanisław Rusnaczyk – 30 lat
  • Helena Rutkowska – 72 lata
  • Leonarda Rutkowska-Sawko – 49 lat
  • Marian Rutkowski – 22 lata
  • Wiktor Rutkowski – 53 lata
  • Michalina Rycerz – 61 lat
  • Marianna Ryczak – 58 lat
  • Alicja Sadowska – 40 lat
  • Władysław Sadowski – 48 lat
  • Irena Salmonowicz[a] – 62 lata
  • Mikołaj Sawczyński – 51 lat
  • Regina Schaumkkessel – 55 lat
  • Katarzyna Sigda-Papa – 52 lata
  • Claudine Sikora – 43 lata
  • Krystyna Siwik – 40 lat
  • Jan Skibniewski – 44 lata
  • Mieczysław Słomka – 42 lata
  • Jan Sobolewski – 41 lat
  • Adam Sosnowski – 69 lat
  • Helena Sosnowski – 66 lat
  • Kazimierz Stec – 37 lat
  • Ewa Surgał – 27 lat
  • Stefania Szulc – 52 lata
  • Wacław Śliwowski – 42 lata
  • Jan Teodoruk – 31 lat
  • Józef Teresak – 30 lat
  • Andrzej Tokarzewski – 57 lat
  • Anna Tomczyk – 38 lat
  • Henryk Tomkiel – 64 lata
  • Anna Torba – 50 lat
  • Janusz Trubisz – 30 lat
  • Yvette Victoria Trubisz – 2 lata
  • Cecylia Trubisz-Famulak – 32 lata
  • Ewa Trusewicz – 4 lata
  • Jolanta Trusewicz – 25 lat
  • Helena Turziak – 48 lat
  • Bronisław Urban – 58 lata
  • Bronisława Urban – 63 lata
  • Zofia Wacht – 78 lat
  • Andrzej Wesołowski – 35 lat
  • Elisabeth Grace Widerynski – 30 lat
  • Fryderyk Widłak – 53 lata
  • Andrzej Wiechecki – 33 lata
  • Maria Wilk – 56 lat
  • Jan Stanisław Winiarski – 35 lat
  • Jarosław Wiśniewski – 29 lat
  • Rozalia Wojewódzka – 60 lat
  • Wacław Wojewódzki – 57 lat
  • Christine Wojtas – 4 lata
  • Tadeusz Wojtas – 35 lat
  • Irena Wojtczak – 65 lat
  • Mirosław Woskobojnikow – 38 lat
  • Gertruda Woytas-Koziol – 46 lat
  • Stanisława Wszołek – 28 lat
  • Kazimierz Zając – 40 lat
  • Stanisława Zera – 57 lat
  • Maria Zub – 36 lat
  • Janusz Zyzda – 48 lat

Hindus najpierw przeżył katastrofę samolotu, teraz wygrał milion dolarów, fot. Twitter/Daily MirrorOcalał z katastrofy samolotu, a kilka dni później wygrał na loterii milion dolarów

Zarzuty przedstawiania fałszywych szczegółów katastrofy

Ówczesny prezes Rady Ministrów Zbigniew Messner powołał specjalną komisję rządową do zbadania katastrofy, której przewodził wiceminister Zbigniew Szałajda. W toku szeregu analiz ustalono, że do tragedii doprowadziło "zniszczenie jednego z silników, które nastąpiło w chwili, gdy samolot Ił-62 M SP-LBG znajdował się na wysokości 9200 metrów w rejonie Grudziądza".

W kolejnych latach po katastrofie ustalono, że dość ogólne i nieszczegółowe stwierdzenia na temat awarii silnika spowodowane było chęcią utrzymania stosunków z rosyjskim sąsiadem, który był odpowiedzialny za produkcję maszyny. Wbrew temu, co przekazano w oficjalnym komunikacie komisji, nie dysponowała ona oficjalną dokumentacją techniczną samolotu. Wszelkie obliczenia, które miały pozwolić na poznanie przyczyn tragedii, trzeba było wykonywać od podstaw.

Po latach od tragedii zaczęły się pojawiać opinie polskich fachowców, którzy twierdzili, że opinie strony rosyjskiej na temat złej eksploatacji maszyny były nieprawdziwe. Już wcześniej polscy inspektorzy raportowali, że odpowiedzialni za tragedię są właśnie Rosjanie, a dokładniej tamtejsi konstruktorzy i wykonawcy. Biorąc jednak pod uwagę istniejący polsko-radziecki sojusz, prawda musiała zostać ocenzurowana.

Zobacz też: Konopnicka i Dulębianka. Więź, która łamała wszelkie konwenanse. Co tak naprawdę łączyło artystki?

Więcej o: