10 kultowych dań - tak się jadło w PRL-u. Część z nich wciąż gości na polskich stołach

Dostępność produktów za czasów PRL była bardzo ograniczona. Wiele gospodyń trudziło się zatem, aby przygotować pyszne i syte dania z tego, co znajdowało się akurat pod ręką. Tak też powstały kultowe potrawy, a smakiem niektórych z nich możemy się cieszyć do dziś.

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Zobacz wideo Klasyk z PRL-u, czyli ciasteczka orzeszki

Niektórzy woleliby o nich zapomnieć, dla innych stanowią one smak dzieciństwa. Kultowe dania PRL-u to doskonały przykład na to, że nawet z niczego można wyczarować w kuchni coś niesamowitego. Ówczesne gospodynie musiały się wykazać nie lada kreatywnością, aby przy tak ograniczonej ilości produktów stworzyć potrawy, których smak zapamiętano przez lata. 

Babka ziemniaczana. W polskich domach jest serwowana do dziś

Popularność tej potrawy wzięła się z faktu, że ziemniaki były towarem stosunkowo tanim, ale przede wszystkim łatwo dostępnym. Do jej przygotowania potrzebne były bowiem jedynie ziemniaki, sól, pieprz i trochę mąki. W wersji nieco bogatszej można było dorzucić do środka także boczku lub kiełbasy. Babka ziemniaczana na polskich stołach gości do dziś. Jednak kiedyś nie pieczono jej w piekarniku, a prodiżu. Ten sprzęt był prawdziwym hitem, zanim rozpowszechniły się piekarniki elektryczne. Z jego pomocą można było przyrządzić dania nie tylko na słono, ale i słodko. 

Kogel-mogel. Najlepszy dwuskładnikowy deser

Dzisiaj większość z nas tę nazwę kojarzy raczej z popularnym polskim filmem z Grażyną Błęcką-Kolską w roli głównej. Kogel-mogel jest jednak nie tylko słynną komedią z 1988 roku, ale także pysznym i tanim deserem, który za czasów PRL zrobił prawdziwą furorę. Słodycze były trudnodostępne, jednak on skutecznie je zastępował. Wystarczyło żółtko utarte na puch z cukrem. 

Adam MałyszW fali "Małyszomanii" Polacy krzywili się na dźwięk tego nazwiska

Chleb z cukrem. Ulubiony przysmak dzieci

Skoro już jesteśmy przy kultowym filmie Romana Załuskiego, to nie można pominąć przysmaku, którym na wakacjach u Solskiej zajadł się Piotruś. Mowa tutaj oczywiście o chlebie z cukrem. Przed posypaniem cukrem, kromka musiała być uprzednio zwilżona. Jeśli ktoś posiadał w domu śmietanę, to mógł nią tę prostą przekąskę wzbogacić. 

Nadrobienie. Zupa z nietypową wkładką

Chleb można było wykorzystać także jako dodatek do zupy - szczególnie tej mlecznej. Wystarczyło do niej wrzucić porwane kawałki kromek chleba i dodać odrobinę cukru. Taką zupę nazywano właśnie nadrobienie. Dzisiaj wiele osób również przygotowuje zupy na bazie mleka, jednak zazwyczaj już z nieco innymi dodatkami. 

Eksperyment z udziałem Małego AlbertaMały Albert miał 11 miesięcy, gdy nauczono go strachu. Nie wiadomo, kim był

Mortadela w panierce, czyli typowy niedzielny obiad

Przez jednych znienawidzona, przez innych uwielbiana. Schab to był drogi przysmak, na który mogli pozwolić sobie nieliczni. Niełatwo było go także dostać. Zastępowała go więc mortadela. Panierowano ją w jajku lub mleku i bułce tartej, a następnie smażono na głębokim oleju. 

Wodzionka to najlepsze śląskie jodło 

Wodzionka czy też wodzianka to zupa, która jak sama nazwa wskazuje, królowała głównie na Śląsku. Była idealna na ciężkie czasy lub kiedy nie chciano marnować czerstwego pieczywa. Jej bazą był bowiem suchy chleb i wrzątek. Do tego dodawano drobno pokrojony czosnek oraz, jeśli ktoś miał taką możliwość, także trochę smalcu. 

Nie ma lornety z meduzą, nie ma imprezy

To połączenie znał chyba każdy. Zakąska ta była obowiązkowym punktem każdej imprezy, czyli słynna pięćdziesiątka lub setka wódki oraz galaretka z wieprzowych nóżek. Na dnie miseczek kładziono ugotowane plasterki marchwi i mięso, a później zalewano je wywarem przygotowanym na bazie nóżek, pietruszki, selera i przypraw. Dziś w wielu domach danie te gości nie tylko z okazji zakrapianych imprez. 

Chleb z koncentratem pomidorowym. Tym zajadali się dorośli

Dzieci uwielbiały chleb z cukrem, zaś dorośli delektowali się chlebem z koncentratem pomidorowym. Do tego obowiązkowo musiała na kromce się znaleźć szczypta soli oraz cieniutko pokrojona cebulka lub ogórek. 

Blok czekoladowy. Obowiązkowy deser każdych świąt i nie tylko

Słodycze były towarem luksusowym, a szczególnie czekolada. Wśród ciast największą popularnością cieszył się więc blok czekoladowy. Do jego przygotowania używano zazwyczaj margaryny, mleka w proszku, cukru i kakao. Od święta dodawano do niego także bakalie lub orzechy. Masę przekładano do podłużnej blaszki i po zastygnięciu kroiło się na grube paski. 

Bryzol. Tego punktu menu nie powinno zabraknąć w żadnej szanującej się restauracji

To był prawdziwy rarytas, który gościł nie tylko w stołówkach pracowniczych, ale i popularnych knajpach. Bryzol przyrządzano przeważnie z rozbitej polędwicy wołowej i podawano z duszoną cebulą oraz pieczarkami. Podobnie jak mortadela, danie to miało poniekąd zrekompensować trudno dostępny schab. 

Więcej o: