Tę sprawę okrzyknięto mianem "najsłynniejszego zaginięcia na YouTubie". Miliony osób obejrzały nagranie, na którym Lars Mittank przeskakuje przez ogrodzenie na lotnisku w Bułgarii i znika bez śladu. Mimo to nikomu nie udało się go znaleźć. Nikt nie potrafi też wyjaśnić dziwnego zachowania mężczyzny w dniach poprzedzających jego zaginięcie, a sprzeczne zeznania świadków rodzą kolejne pytania.
Lars Mittank urodził się 9 lutego 1986 roku w Berlinie. Dorastał w Itzehoe, małym miasteczku w północnych Niemczech, położonym około 60 km od Hamburga. Mała i zżyta społeczność wpływała pozytywnie na dorastającego Larsa – jako chłopiec szybko zdobywał nowych przyjaciół, świetnie radził sobie w szkole.
Mittank miał wiele zainteresowań i uwielbiał spędzać czas poza domem. Często wybierał się na ryby ze znajomymi, pociągały go wyprawy nurkowe. Ważny był dla niego sport, dbał o sylwetkę i kondycję. Najbardziej lubił piłkę nożną. Wykorzystywał każdą możliwość, aby wspierać swoją ulubioną drużynę - Werder Brema. Jego naturalna ciekawość świata skutkowała częstymi podróżami po Europie, podczas których oddawał się swoim pasjom.
Sukcesy akademickie i ambicja zapewniły mężczyźnie pracę w elektrowni węglowej w Wilhelmshaven, ponad 250 km od rodzinnego Itzehoe. Ta odległość szybko dała mu się we znaki. Gdy jego ojciec doznał udaru, Lars w każdy weekend przyjeżdżał do domu i pomagał matce, Sandrze, opiekować się rodzicem. Mimo codziennych stresów i presji, z którymi zmagał się Mittank, utrzymywał dobre kontakty ze swoją dziewczyną. Zwierzał się znajomym, że związek traktuje poważnie i ma co do niego plany na przyszłość.
Na początku lata 2014 roku Lars postanowił odpocząć. Dowiedział się, że jego znajomi planują wycieczkę do Warny w Bułgarii. Miały to być wakacje typu all inclusive: drinki nad basenem, wspólne posiłki w hotelu i plażowanie na wybrzeżu Morza Czarnego. Choć nie brzmiało to jak typowy urlop Mittanka, mężczyzna postanowił wykorzystać okazję i dołączył do przyjaciół. Cała szóstka dotarła do bułgarskiego kurortu Złote Piaski 30 czerwca 2014 roku. Nie mogli wiedzieć, że do Niemiec powróci już tylko pięcioro z nich.
Paul Rohmann, jeden z uczestników wyprawy do Bułgarii, wspominał, że wakacje mijały przyjaciołom bardzo szybko.
Odpoczywaliśmy na plaży, pływaliśmy w basenie, graliśmy w piłkę, chodziliśmy do klubów. On (Lars - red.) był zrelaksowany, miał dobry humor
– wspominał kolega zaginionego w wywiadzie dla niemieckiej telewizji.
Zauważyłem, że niewiele jadł. Wystarczała mu zupa albo mała sałatka i to było tyle
- relacjonował Tim Schuldt. Mężczyźni nie zauważyli jednak niczego nienaturalnego w zachowaniu znajomego. Czy Lars Mittank robił dobrą minę do złej gry?
W tym samym czasie odbywały się Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. 6 lipca grupa wspólnie oglądała mecz w jednym z okolicznych barów. Lars miał na sobie koszulkę ulubionej drużyny Werder Brema, dobrze się bawił. W pewnym momencie zaczepiła go grupa niemieckich kibiców klubu Bayern Monachium. Między mężczyznami wywiązała się kłótnia, lecz napięcie szybko rozładowali przyjaciele Mittanka. Niedługo później cała szóstka opuściła bar, mieli zamiar przekąsić coś w pobliskiej restauracji typu fast food. Lars nie był jednak głodny, więc odłączył się od znajomych i zniknął na resztę nocy.
28-latek powrócił do kurortu dopiero rano. Opowiedział przyjaciołom, że po drodze do hotelu został napadnięty przez czwórkę mężczyzn. Ze starcia wyszedł z uszkodzoną szczęką i pękniętą błoną bębenkową w lewym uchu. W telefonicznej rozmowie z dziewczyną Mittank podejrzewał, że sprawców bójki wynajęła grupa kibiców z baru. Ponoć straszyli go, że "w Bułgarii łatwo jest kogoś usunąć za opłatą".
Za namową dziewczyny Lars zgodził się pójść do lekarza – obrażenia mogły uniemożliwić mu podróż samolotem. Doktor przepisał mu antybiotyk Cefprozil 500 mg i odradził lot. Zmiana ciśnienia w kabinie mogłaby trwale uszkodzić słuch, a ze względu na odpowiedzialne stanowisko w elektrowni, Lars nie mógł pozwolić sobie na takie ryzyko.
Tego samego dnia grupa planowała wrócić do Niemiec. Lars poinformował pozostałych o swoim stanie zdrowia. Od razu zaoferowali, że zostaną z nim w Bułgarii, ale Mittank zapewniał, że poradzi sobie sam, nie chciał ich zatrzymywać. 7 lipca grupa znajomych pojechała taksówką na lotnisko, a Lars machał im na pożegnanie. Wtedy przyjaciele widzieli się po raz ostatni.
Mittank miał pewien problem ze znalezieniem nowego miejsca pobytu, jako że sezon wakacyjny był w pełni. Udało mu się zameldować w hotelu Color. Choć pokój był tani, a droga na lotnisko krótka, ten rejon Warny znany był z wysokiego wskaźnika przestępczości. Turyści go unikali. Wkrótce po wynajęciu pokoju zachowanie mężczyzny gwałtownie się zmieniło.
W nocy z 7 na 8 lipca 2014 roku Sandra Mittank odebrała telefon. Dzwonił jej syn.
Pomyślałam: 'Boże, mój syn jest w niebezpieczeństwie'. Przez telefon słyszałam kołatanie jego serca. Mówił, że ktoś chce go okraść, jacyś ludzie chcą go zabić
– opowiadała. Sandra kupiła synowi bilety na autobus powrotny, miał odjechać 8 lipca o 23.30. Lars poprosił ją o zablokowanie kart kredytowych. Mówił, że ktoś go śledzi i musi się gdzieś ukryć. Cały czas mówił szeptem. Był przerażony. Następnie się rozłączył.
O 3.06 Sandra Mittank otrzymała od syna SMS-a. Pytał: „Co to jest Cefzil 500?". O 3.15 wysłał drugą wiadomość o identycznej treści. Wtedy matka mężczyzny zrozumiała, że sytuacja jest poważna. Natychmiast kupiła Larsowi bilet na powrotny lot o 16.20 tego samego dnia i zaleciła mu, żeby odpoczął przed podróżą.
Nad ranem Lars skontaktował się z matką, informując ją, że jest w drodze na lotnisko. Wciąż był roztrzęsiony i zapewniał, że jego mordercy są coraz bliżej.
Teraz myślę, że powinnam była zadać mu więcej pytań. Ale jego telefon się rozładowywał, więc nasze ostatnie rozmowy nie trwały długo
– wyznała Sandra Mittank.
Lars dotarł na lotnisko w Warnie około 9 rano. Jego przybycie zarejestrowały kamery monitoringu. Zachowywał się normalnie, miał na sobie plecak, a w ręce trzymał torbę podróżną. W rozmowie telefonicznej poprosił matkę o przelanie mu kwoty 500 euro, co też zrobiła. Następnie mężczyzna udał się do gabinetu lekarskiego na terenie lotniska, by uzyskać zgodę na lot w swoim stanie zdrowia. Przyjął go doktor Kostov.
Lekarz zbadał ucho mężczyzny i uznał, że lot nie będzie mu zagrażał. To jednak nie uspokoiło Larsa. Wciąż był zdenerwowany, zadawał dużo pytań o antybiotyk, który przyjmował. W pewnym momencie do gabinetu wszedł pracownik budowlany – wówczas lotnisko w Warnie było w remoncie. Na ten widok Mittank wpadł w panikę, zaczął się trząść i mamrotać pod nosem. W pewnym momencie jęknął:
Nie chcę tu umrzeć. Muszę się stąd wydostać
Zerwał się z krzesła, otworzył drzwi i wybiegł z gabinetu, zostawiając w nim wszystkie swoje rzeczy. Przebiegł przez całe lotnisko aż do wyjścia, zatrzymał się na moment, po czym dobiegł aż do lotniskowego ogrodzenia, przez które przeskoczył i zniknął w polu słoneczników. Całe zdarzenie zarejestrowały kamery. To właśnie wtedy Lars Mittank zaginął bez śladu.
Brak kontaktu ze strony syna zaniepokoił Sandrę Mittank. Natychmiast zadzwoniła do niemieckiego konsulatu w Bułgarii i wyjaśniła sytuację. Niedługo później poinformowano ją o ucieczce mężczyzny z lotniska i pozostawionym bagażu. Zaledwie dzień później całe Niemcy obiegła informacja o zaginięciu Larsa i rozpoczęły się poszukiwania.
Sandra Mittank jako jedna z pierwszych obejrzała nagrania z lotniskowych kamer.
Za każdym razem, gdy to oglądam, chcę go ochronić. Chcę go uratować
– wyznała. Do bułgarskiej policji trafiły również nagrania z kamer w hotelu Color, zarejestrowane w nocy z 7 na 8 lipca. Widać na nich, jak Lars krąży po holu, z zaniepokojeniem wygląda przez okna, chowa się w windzie. O 1 w nocy opuszcza swój pokój w niewiadomym celu i wraca do niego dopiero godzinę później. To wideo nie trafiło do sieci.
Zaginięcie Larsa szybko wzbudziło ogromne zainteresowanie. Policja opublikowała nagrania z lotniska na YouTube z nadzieją, że ktoś rozpozna mężczyznę i pomoże w rozwikłaniu zagadki. Tak się jednak nie stało. Do sprawy zaangażowano niemiecki Federalny Urząd Kryminalny, a Sandra Mittank zatrudniła prywatnego detektywa. Efektem tych działań było sformułowanie kilku hipotez co do przyczyny zniknięcia. Nic jednak nie zbliżyło bliskich Larsa do prawdy. Co tak naprawdę wydarzyło się w Warnie?
Teorii co do niecodziennego zachowania Larsa jest kilka. Być może doznał wstrząsu mózgu w wyniku napadu i stopniowo tracił nad sobą kontrolę. Panika mogła być też wynikiem intensywnego stresu, jakiego Mittank nieustannie doznawał jeszcze przed wyjazdem. Odpowiedzialne stanowisko i opieka nad ojcem mogły odbić się na jego psychice, a samotny pobyt w obcym kraju oraz bójka mogły doprowadzić do załamania nerwowego.
Wątpliwości budzi także antybiotyk, który przepisał zaginionemu lekarz. Lars zdawał się być nim zaniepokojony, na co wskazują jego SMS-y do matki i rozmowa z doktorem na lotnisku.
On nie wziął tych antybiotyków. Nawet nie zrealizował recepty. Jego zachowanie nie mogło się z tym wiązać. Nie wiem, dlaczego opuścił mój gabinet w takiej panice. I dlaczego zostawił u mnie wszystkie swoje rzeczy?
- wspominał doktor Kostov w wywiadzie dla MEL Magazine.
Jeżeli Mittank przyjmował jakieś inne leki, to połączenie ich z alkoholem lub innymi substancjami mogło wywołać niepożądane efekty. Z relacji przyjaciół Larsa wiadomo, że grupa odwiedziła kilka klubów i piła alkohol.
Nie jest także jasne, kto i dlaczego napadł na Larsa w nocy z 6 na 7 lipca. Czy kłótnia pomiędzy kibicami była rzeczywistym powodem? Mittank zdawał się być przekonany, że jest śledzony, a dziewczynie wyznał, że pod jego adresem padła groźba.
Internauci analizowali przyczyny zaginięcia Larsa w mniej przychylnym dla niego świetle. Sugerowali, że był zamieszany w handel narkotykami i z tego powodu chciał zostać sam w Bułgarii. Nie ma jednak żadnych dowodów, które potwierdzałyby tę tezę. Bliscy Mittanka zaprzeczają, jakoby interesował się on nielegalnymi substancjami.
Na wieść o tym, że Lars mógł chcieć dobrowolnie zniknąć, by zacząć życie na nowo, jego matkę ogarnia gniew.
Nie miał powodu do ucieczki. Był moim jedynym synem, więc łączyła nas szczególna więź. Miał przed sobą całe życie
– tłumaczyła Sandra Mittank.
Ogromne zainteresowanie sprawą wyłoniło kilku świadków, którzy rzekomo spotkali Larsa. Około rok po zaginięciu pewien kierowca ciężarówki zarzekał się, że widział go w okolicach Warny. W 2019 roku inny kierowca podwiózł nieznajomego autostopowicza z Drezna do miasteczka Schildow w Brandenburgii. O Mittanku dowiedział się dopiero później, lecz od razu stwierdził, że to właśnie on siedział obok niego. Mężczyzna miał ponoć długie, jasne włosy i brodę oraz wystające kości policzkowe.
Parę lat temu Sandra Mittank otrzymała informację o mężczyźnie z Ameryki Południowej, który z wyglądu przypominał jej syna. Wspomniany nieznajomy został zatrzymany przez policję, gdy wędrował skrajem szosy. Nie pamiętał, kim jest ani gdzie się znajduje. Do sieci wyciekło zdjęcie śpiącego mężczyzny. To dzięki niemu udało się go zidentyfikować. Był to zaginiony pięć lat wcześniej Anton Pilipa, obywatel Kanady. Dla Sandry Mittank był to jednak kolejny cios.
Na Facebooku powstała strona Findet Lars Mittan", którą obserwuje ponad 48 tysięcy osób. Założyła ją matka zaginionego. W ostatnim wpisie z listopada 2022 roku napisała:
Czasem siedzę przed tą stroną i płaczę, bo wszystko tak bardzo boli!
Od zaginięcia Larsa minęło już prawie dziewięć lat, a bliscy mężczyzny tracą nadzieję, że kiedykolwiek się znajdzie. Gdzie zniknął Lars po tym, jak przeskoczył przez ogrodzenie na pole słoneczników?