Spał z żołnierzami w namiocie, miał smoczek z butelki po wódce. Niezwykła historia niedźwiedzia Wojtka

Choć w opowieści o niedźwiedziu brunatnym noszącym skrzynie z amunicją niektórym trudno uwierzyć, to historia kaprala Wojtka do dziś wzbudza ogromne zainteresowanie. Miś będący częścią 2 Korpusu Polskiego uważany jest niemal za bohatera. Jak po wojnie potoczyły się jego losy?

Historia niedźwiadka Wojtka rozpoczęła się w Iranie. Było to jedno z miejsc, w którym stacjonowali polscy żołnierze, w tym wojsko dowodzone przez generała Władysława Andersa. Po drodze do obozu spotkali oni chłopca niosącego w worku małego misia. Miał on wówczas ok. 1 rok i wymagał opieki. Polacy zdecydowali, że zabiorą go ze sobą i zaproponowali chłopcu wymianę. Za niedźwiadka brunatnego wręczyli mu puszkę konserw i scyzoryk. Nikt nie przypuszczał, że wkrótce stanie się pełnoprawnym żołnierzem, walczącym z Polakami ramię w ramię. 

Zobacz wideo Tak przebiegało powstanie w getcie warszawskim

Od szeregowego do kaprala, czyli niezwykła historia niedźwiedzia Wojtka

Niedźwiadkowi nadano imię Wojtek. Początkowo był on traktowany jak wojskowa maskotka. Mógł spać z żołnierzami w namiocie czy jeść z nimi posiłki — choć w pierwszych miesiącach karmiono go głównie mlekiem. Niektóre źródła wskazują, że miał improwizowany smoczek z kawałka materiału, przytwierdzonego do butelki po wódce. Z czasem urósł do pokaźnych rozmiarów. Ważył ok. 200 kg. Wojskowi się z nim siłowali. Wojtek pokonywał ich bez żadnego problemu, ale nigdy nie zrobił krzywdy. W końcu przywiązali się do misia, a nawet traktowali jak kolegę. 

Wojtek sits in front of a soldier.Wojtek sits in front of a soldier. commons.wikimedia.org/Imperial War Museum

To właśnie dlatego, gdy polscy żołnierze zostali wysłani na front i musieli popłynąć do Włoch, nadali Wojtkowi stopień wojskowy. Nie chcieli go bowiem zostawiać samego, a w ten sposób obeszli przepisy zabraniające przewozu zwierząt na pokładzie. Potem otrzymał nawet tytuł kaprala. Wszystko za sprawą bitwy pod Monte Cassino w 1944 roku. Tam niedźwiedź miał pomagać wojsku przenosić skrzynie z amunicją. Zresztą rysunek misia trzymającego pocisk stał się później oficjalnym znakiem oddziału. 

The badge of the 22nd Artillery Support Company of the 2nd Polish Corps. The unit made a design of Wojtek (Voytek) the bear carrying a heavy artillery their emblem after his work in such a role during the campaigns in the Middle East and Italy.The badge of the 22nd Artillery Support Company of the 2nd Polish Corps. The unit made a design of Wojtek (Voytek) the bear carrying a heavy artillery their emblem after his work in such a role during the campaigns in the Middle East and Italy. commons.wikimedia.org/Imperial War Museum id: HU 16547

Co stało się z kapralem Wojtkiem po wojnie?

Po zakończeniu działań zbrojnych Polacy byli zmuszeni osiedlić się w Szkocji. Żołnierzom z Armii Andersa w Polsce groziło aresztowanie, gdyż komunistyczne władze prześladowały członków Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wojtek również tam trafił, a dokładniej do edynburskiego zoo. 

Mógł liczyć na odwiedziny kompanów z wojska. Wchodzili do jego klatki, a gdy tylko miś słyszał język polski, od razu poprawiał się mu humor. W niewoli spędził prawie 20 lat. Zmarł 2 grudnia 1963 roku, choć Aileen Orr w swojej książce "Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa", podaje informację, że schorowany miś został uśpiony. 

Od tego czasu pojawiło się mnóstwo pomników upamiętniających kaprala Wojtka m.in. w: Szczecinie, Wrocławiu, Sopocie, Edynburgu czy Londynie. 

Pomnik Niedźwiedzia Wojtka w krakowskim Parku JordanaPomnik Niedźwiedzia Wojtka w krakowskim Parku Jordana pl.wikipedia.org/Skabiczewski

Zobacz też: Warszawa. W miejscowym ZOO na świat przyszło zwierzę, które nie występuje już w naturze

Więcej o: