Urszula B. pochodziła z niewielkiej Stężycy w województwie pomorskim. Jej rodzina nie była zamożna, dlatego nieraz musiała łapać się dodatkowych prac, aby utrzymać się z mężem i sześciorgiem dzieci. Mimo to była szczęśliwa. Niestety spokój rodziny został zburzony jak domek z kart.
10 lipca 2004 roku Urszula wybrała się na grzybobranie. "Fakt" pisze, że to m.in. w ten sposób zarabiała na życie. Kobieta zbierała grzyby i jagody już o świcie, aby jak najszybciej usiąść przy drodze i sprzedać je przejeżdżającym kierowcom. Ten dzień był jednak inny niż wszystkie.
Była godzina 6.55, gdy ostatni świadek widział Urszulę idącą przy drodze. Około 8.15 przypadkowy przechodzeń zauważył jej rozebrane zwłoki. Według doniesień "Dziennika Bałtyckiego" śledczy ustalili, że 47-letnia Urszula została uduszona. Prawdopodobnie doszło również do gwałtu. Obok niej leżał rower oraz słoik i siatka z grzybami, które zdążyła zebrać. Sprawca zostawił również torebkę kobiety. Było więc wiadomo, że nie było to zabójstwo na tle rabunkowym.
Portal detektywonline.pl informuje, że to właśnie na torbie Urszuli znaleziono męski materiał biologiczny. Mimo to śledczy byli w kropce. Mieli kilku świadków, wytypowali kilku podejrzewanych, ale nie udało im się ustalić, kto mógłby dokonać tak bestialskiego czynu. Zrozpaczona rodzina Urszuli musiała pogodzić się z tym, że sprawę umorzono. Po latach trafiła ona do gdańskiego Archiwum X.
Specjalny oddział policji zajął się sprawą zabójstwa Urszuli B. w 2021 roku. Śledztwo nie należało do najłatwiejszych, ale Archiwa X znane są z rozwiązywania spraw beznadziejnych. Policjanci postanowili zacząć od ponownego zbadania materiału biologicznego. 17 lat wcześniej tego typu badania były na znacznie niższym poziomie. To właśnie z tego powodu postanowiono je ponowić. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Śledczym udało się ustalić, że sprawcą najprawdopodobniej był Dariusz P., czyli jeden z kolegów dzieci Urszuli. Jego rodzeństwo chodziło do klasy z jedną z córek kobiety. W chwili śmierci Uli Dariusz miał zaledwie 16 lat. W chwili przeprowadzania ponownych badań był już ponadtrzydziestoletnim mężczyzną.
Ślady biologiczne nie były jednak jedynym tropem, na który wpadli policjanci. Śledczy z Archiwum X wypytywali również mieszkańców o ewentualne dziwne zachowania sąsiadów. Kilka osób zeznało, że w 2004 roku Dariusz P. regularnie zaczepiał młode dziewczyny zbierające grzyby w lesie. Ta informacja została odnotowana również przez śledczych, którzy zajmowali się sprawą tuż po śmierci Urszuli. Funkcjonariusze postanowili sprawdzić, co sam podejrzewany ma do powiedzenia. Zamiast jednak go aresztować, zaprosili go na piwo.
Funkcjonariusze z gdańskiego Archiwum X chcieli porozmawiać z mężczyzną o zbrodni sprzed lat. Choć Dariusz P. mógł sądzić, że to zwykła rozmowa, śledczy uciekli się do podstępu. Michał Fajbusiewicz pisał w "Angorze", że prawdopodobnie chcieli zebrać materiał genetyczny Dariusza i porównać go z tym, który został znaleziony na torebce Urszuli.
Dariusz P. zaczął czuć, że policja depcze mu po piętach, dlatego postanowił uciec do Norwegii. Za mężczyzną wystawiono list gończy. Policja prawdopodobnie postanowiła użyć też fortelu, aby sprowadzić go do Polski. Do Dariusza P. wysłano fałszywą wiadomość o rzekomej śmierci jego matki. Mężczyzna postanowił bezzwłocznie wrócić do kraju, a kiedy to zrobił, został aresztowany. Za zabójstwo Urszuli B. grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Wyrok w tej sprawie jeszcze nie zapadł.
Męża tragicznie zamordowanej Urszuli został poinformowany o aresztowaniu Dariusza P. Edmund B. bardzo kochał swoją żonę i bardzo przeżył jej śmierć. Ich dzieci również nie zniosły tego najlepiej.
Mój syn powiedział, że nie przebaczy zabójcy mamy. Po zabójstwie moja żona śniła mi się bez przerwy. Ciągle podkreślała, że musimy wybaczyć jej zabójcy, bo jeśli my nie przebaczymy jemu, to nam nie zostanie przebaczone i jej nie zostanie przebaczone. Już mu przebaczyłem. Wszyscy mu przebaczyliśmy, nawet mój syn. (...) Oddałbym wszystko, by tylko moja żona wróciła. Wszystko... Nikt mi jej nie zastąpi. Żadna inna kobieta nie zastąpi mi żony, a moim dzieciom matki...
- mówił Edmund B., którego słowa cytuje portal kartuzy.info.
Poza mężem i dziećmi Urszuli stratę odczuła także pozostała część jej rodziny. Ojciec zamordowanej zmarł zaledwie dwa tygodnie po jej tragicznej śmierci.