Polka, która została "królową Paryża". Coco Chanel mówiła, że bez Misi "umarłaby idiotką"

Choć o Misi Godebskiej mało kto dziś pamięta, to ona przez dekady dyktowała Paryżowi, co jest modne. Mówi się, że to właśnie Misia "wyczuła geniusz" Coco Chanel i pomogła jej w stworzeniu odzieżowego imperium. Godebska przyjaźniła się też z żoną Pabla Picassa i została matką chrzestną jego syna, a Renoirowi konsekwetnie odmawiała, gdy prosił ją, by odsłoniła przed nim biust.
Misia Sert
Henri de Toulouse-Lautrec (domena publiczna)

Inspirując się historią Misi Godebskiej, Jean Cocteau pisał, że "urodziła się pod znakiem przygody" i faktycznie tak było. Gdy jej matka była w ósmym miesiącu ciąży, dostała anonimowy list. Wynikało z niego, że ojciec Misi - znany rzeźbiarz Cyprian Godebski - przebywa w Rosji i mieszka z siostrą swojej teściowej, z którą ma romans. Zrozpaczona matka Misi postanowiła rozmówić się z niewiernym małżonkiem i ruszyła w podróż do Petersburga. Do konfrontacji nigdy nie doszło - zanim Zofia Servais spotkała się z Godebskim, zaczęła rodzić i umarła w połogu.

Godebski nie był zainteresowany wychowywaniem dziecka. Zostawił Misię pod opieką swojej kochanki, uznając, że to w końcu rodzina, a sam wyjechał do Paryża. Niedługo później dziewczynka trafiła do domu swojej babki, która była żoną znanego belgijskiego wiolonczelisty. Gdy Misia przyszła na świat, jej dziadek już nie żył, ale zostawił po sobie kolekcję instrumentów, w otoczeniu których wychowywała się Godebska. Misia nauczyła się grać na fortepianie, zanim jeszcze poznała alfabet. Jako dziecko grała, siedząc na kolanach słynnego kompozytora Ferenca Liszta, który podobno był kochankiem jej babki.

Zobacz wideo Czy inwestowanie w dobra luksusowe to dobry pomysł?

Ojciec Misi przypomniał sobie o niej, gdy miała osiem lat. Ściągnął ją do Paryża, by zamieszkała z nim i jego nową żoną - Matyldą Natanson. Macocha Misi była utalentowaną pianistką i wdową po bogatym żydowskim bankierze. Nie było między nimi emocjonalnej bliskości, ale Matylda zostawiła w testamencie aż 300 tys. franków dla przybranej córki.

Mówiła Renoirowi, że nie potrafi uchwycić jej piękna. Malarz się nie poddawał

Po śmierci Matyldy ojciec Misi znalazł sobie nową partnerkę, która okazała się alkoholiczką. Nastoletnia Misia buntowała się przeciwko swoim opiekunom, dlatego umieścili ją w klasztornej szkole Sacre-Couer, w której spędziła kilka lat. Godebska uciekła stamtąd i wyjechała do Londynu, ale niedługo później wróciła do Paryża. Podobno kupiła wówczas swoje pierwsze mieszkanie, w którym zamieszkała sama. To nie podobało się jej rodzinie. Zapadła decyzja, że Misia musi wyjść za mąż.

Misia Sert
Misia SertFot. Wikimedia Commons / Autor nieznany (domena publiczna)

Wybór padł na Tadeusza Natansona, który był bratankiem nieżyjącej macochy Misi. Młodzi znali się jeszcze z czasów dzieciństwa. Nie wiadomo, czy darzyli się głębokim uczuciem. Pewne jest jednak, że pochodzący z majętnej rodziny Tadeusz mógł dać Misi poczucie bezpieczeństwa. Onet podaje, że Godebska wyszła za mąż 25 kwietnia 1893 roku, zostając tym samym panią Natanson.

Doszłam do wniosku, że wolność jest możliwa tylko we dwoje. Samotność mi ciąży

- mówiła.

Tadeusz miał dwóch braci, wraz z którymi wydawał dwumiesięcznik literacko-artystyczny "La Revue Blanche". To dzięki niemu Misia poznała śmietankę towarzyską Paryża. Obracała się wśród takich sław jak Henri de Toulouse-Lautrec, Pierre-Auguste Renoir, Emil Zola czy Marcel Proust. Pisarz Paul Morand pisał, że Misia była "piękną panterą, władczą, krwiożerczą i frywolną, błyskotliwą w perfidii i wyrafinowaną w okrucieństwie, a jej zachcianki stawały się modami w Paryżu". Mężczyźni ją uwielbiali i chętnie uwieczniali ją w swoich dziełach malarskich i literackich. Podobno Renoir próbował ją namówić, by odsłoniła przed nim biust. Misia się na to nie zgodziła, bo uważała, że na jego obrazach nie jest wystarczająco piękna. Renoir obiecywał jej, że na kolejnym portrecie będzie jeszcze atrakcyjniejsza, ale nigdy nie sprostał jej wymaganiom, choć próbował siedem razy. 

Misia Natanson
Misia NatansonFot. Wikimedia Commons / Auguste Renoir (domena publiczna)

Bogacz pozbył się jej męża, żeby wziąć z nią ślub. Szybko mu się znudziła

Urok misi zrobił wrażenie także na Alfredzie Edwardsie, bardzo bogatym magnacie francuskiej prasy. "Gazeta Wyborcza" pisze, że dziennikarz postanowił odsunąć od Misi jej męża, proponując Tadeuszowi  stanowisko dyrektora jednej z kopalni na Węgrzech. Podstęp się udał - Tadeusz wyjechał, po czym doprowadził kopalnię na skraj bankructwa. Potem szukał pomocy u Misi. Pisał do niej listy, w których błagał, żeby wstawiła się za nim u Edwardsa. "Zadłużony Natanson w zasadzie bez skrupułów sprzedał Misie za umorzenie długów" - pisze Muzeum Getta Warszawskiego.

Alfred Edwards
Alfred EdwardsFot. Wikimedia Commons / Domena Publiczna

Edwards adorował Misię przez pięć lat, aż w końcu zdobył jej rękę. Pobrali się w 1905 roku. Postawny Anglik zamknął swoją nową żonę w szczerozłotej klatce. Misia mogła mieć wszystko. Jako jedna z pierwszych mieszkanek Paryża jeździła samochodem, mąż kupił jej także 35-metrowy jacht, którym mogła pływać po Sekwanie i przyjmować gości.

Opływałam we wszystkie dostatki, o jakich może marzyć kobieta. Czy moje życie już zawsze będzie takie nudne i nieszczęśliwe?

 - pisała w pamiętniku, którego fragmenty cytuje "Wyborcza".

Drugie małżeństwo Misi nie przetrwało próby czasu. Od ślubu minął zaledwie rok, a Edwards już wdał się w romans z aktorką Genevieve Lantelme. Misia była o nią bardzo zazdrosna. W swoich wspomnieniach pisała, że zdobyła fotografię swojej konkurentki i postawiła ją na toaletce. Misia patrzyła na to zdjęcie każdego dnia i próbowała malować się i czesać tak jak młodsza o 10 lat Lantelme. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego rezultatu. Edwards rozwiódł się z Misią i wziął ślub ze swoją kochanką. Następczyni Misi zginęła dwa lata później w niewyjaśnionych okolicznościach. Ciało aktorki znaleziono w wodach Renu. Media spekulowały wówczas, że to Edwards wypchnął ją za burtę jachtu "L'Aimee", na którego pokładzie kilka lat wcześniej imprezy urządzała Misia. Jego winy jednak nie udowodniono.

Genevieve Lantelme
Genevieve LantelmeFot. Wikimedia Commons / Auguste Bert (Domena publiczna)

Rozwód z Edwardsem był dla Misi trudnym przeżyciem. To prawdopodobnie w tamtym okresie uzależniła się od narkotyków. Mecenaska sztuki sięgała po opium, eter i morfinę, które były wówczas bardzo popularne. Używki te towarzyszyły jej aż do końca życia. Z drugiego małżeństwa wyszła jednak z pełnym portfelem, bo Edwards musiał jej wypłacać bardzo wysokie alimenty. To źródełko wyschło jednak w chwili śmierci biznesmena, czyli w 1914 roku.

Coco Chanel mówiła, że "bez Misi umarłaby idiotką". To ona miała "wyczuć jej geniusz"

Gdy Misia była jeszcze żoną Edwardsa, na jedno ze spotkań na jachcie "L’Aimee" przyszedł mężczyzna o "pięknych końskich oczach". Był nim kataloński malarz Jose Maria Sert, który lubował się w monumentalnym malarstwie dekoracyjnym. Misia nie lubiła jego sztuki, ale polubiła go jako człowieka, dlatego promowała jego obrazy. Z czasem sympatia przerodziła się w głębokie uczucie. 

Chciał wszystko wiedzieć, wszystkiego doświadczyć, wziąć każdą przeszkodę, która zagradzała mu drogę. (...) Po raz pierwszy doznałam oszałamiającego, pełnego spokoju i przerażającego odczucia rzeczy ostatecznych

- pisała o Sercie Misia, wyznając, że Katalończyk był dla niej "nakazem serca".

Jose Maria Sert
Jose Maria SertFot. Wikimedia Commons / Ramon Casas (domena publiczna)

W 1917 roku Misia poznała Coco Chanel, która wkrótce została jej najlepszą przyjaciółką. Ich relacja była trudna, ale przetrwała wiele prób. Pianista Artur Rubinstein twierdził, że to właśnie Misia "wyczuła geniusz" Chanel i ją wypromowała. Znana projektantka przyznała niegdyś, że "bez Misi umarłaby idiotką".

Od swojego pierwszego spotkania walczyły ze sobą, krzywdziły się nawzajem, zazdrościły sobie, kochały się, a czasem nienawidziły. Potrafiły bez końca snuć razem intrygi i dzielić się plotkami, ale równie ochoczo wykorzystywały jej przeciwko sobie

- pisała Lisa Chaney w biografii Coco Chanel.

Coco Chanel
Coco ChanelWikimedia Commons / Autor nieznany (domena publiczna)

Misia i Coco były na tyle blisko, że plotkowano o ich rzekomym romansie. Chanel uczestniczyła nawet w podróży poślubnej swojej przyjaciółki, gdy ta wyszła za Serta w 1920 roku. Podobno Misia zabrała Chanel do Wenecji, bo projektantka leczyła wówczas złamane serce.

Nie miała za grosz wstydu ani uczciwości, miała w sobie za to wielkość i niewinność, która przerastała wszystko, co spotkałam u kobiet, dlatego ją uwielbiałam. Misia była wszystkimi kobietami naraz

- pisała o przyjaciółce Coco Chanel.

Rozwiodła się z mężem, żeby mógł wziąć ślub inną. Gdy jej konkurentka umarła, poszła na pielgrzymkę

Trzecie małżeństwo Misi również się rozpadło, a to za sprawą 20-letniej Gruzinki Roussadany Mdivani. Był 1925 rok, gdy młoda artystka weszła do pracowni Serta, prosząc go o pomoc przy pracy na konkurs rzeźbiarski. Sert nie odmówił, a ich artystyczna współpraca wkrótce przerodziła się w romans. Misią szargały sprzeczne uczucia. Z jednej strony była zazdrosna o kochankę męża i próbowała się do niej upodobnić, tracąc na wadze. Z drugiej strony rozumiała zauroczenie Serta, bo sama darzyła Roussy pewnym uczuciem. Kiedy okazało się, że Gruzinka choruje na gruźlicę, Misia ustąpiła. Wzięła pod uwagę to, że Roussy chce poślubić Serta i wniosła sprawę rozwodową. Malarzowi to jednak nie wystarczyło - chciał wziąć ślub kościelny, dlatego dążył do unieważnienia małżeństwa z Misią, ujawniając wówczas jej problemy z płodnością. 

Isabelle Roussadana Mdivani
Isabelle Roussadana MdivaniYale University Library

Po tym, jak Sert wziął ślub z Mdivani, Misia ruszyła w podróż po Europie i Stanach Zjednoczonych. Była nieszczęśliwa, ale w artystycznym świecie wciąż darzono ją estymą. W dalszym ciągu wyznaczała trendy, promowała swoich ulubionych artystów i występowała na łamach "Vogue’a" - oczywiście w kreacjach od Chanel.

W latach 30. Misia zbliżyła się do artystów pochodzących z Polski. Jej mieszkanie odwiedzał m.in. poeta Jan Lechoń, któremu powiedziała, że "jest o wiele głupsza i o wiele lepsza, niż ludzie myślą". Pomogła też malarzowi Józefowi Czapskiemu, któremu zaoferowała stypendium. Oprócz tego zorganizowała głośny bal, na którym polscy artyści mogli poznać potencjalnych kupców. 

Polacy zaproponowali radykalną formę rozrywki, której logiczną konsekwencją powinno być pęknięcie kadłuba łodzi. (...) Na sam koniec przewrócił się wieszak na ubrania – goście w ciemności i na czworakach szukali poniewierających się na podłodze płaszczy i kapeluszy

- pisał o tym wydarzeniu hrabia Harry Kessler.

W 1938 roku umarła Roussy, z którą ożenił się były mąż Misi. Mecenaska sztuki bardzo to przeżyła - mówiła wówczas, że Gruzinka była "jedyną osobą, którą kiedykolwiek kochała". Wybrała się wówczas na pielgrzymkę do Lourdes w intencji duszy zmarłej. W trakcie tej podróży po raz pierwszy zdała sobie sprawę, że traci wzrok. Nie powiedziała o tym jednak nikomu.

Gdy wybuchła II wojna światowa, Misia pozostawała pod Serta, którego chronił paszport dyplomatyczny. Wydawało się, że uda im się odbudować związek, jednak Katalończyk zmarł w 1945 roku. Pozostawił Misi mieszkanie oraz meble. Kobieta miała jednak coraz większe problemy zdrowotne - widziała coraz gorzej, przyjmowała też coraz większe ilości narkotyków. W okresie wojennym jej relacje z Chanel uległy ochłodzeniu, bo kochankiem projektantki był agent niemieckiego wywiadu. Wówczas w otoczeniu Misi pojawił się tajemniczy mężczyzna o pseudonimie "Alosza". Człowiek ten kontrolował życie Misi, dostarczał jej narkotyki, a gdy umarła, dostał po niej spadek.

U kresu życia Misia zażyczyła sobie, by jej nabożeństwo pogrzebowe odbyło się w polskim kościele. Tak też się stało. Zmarła 15 października 1950 roku w Paryżu. Jej zwłoki do trumny przygotowała Coco Chanel. Projektantka zrobiła zmarłej makijaż i ubrała ją w białą suknię z różową szarfą. Misia została pochowana na skromnym, wiejskim cmentarzu. Po jej śmierci pisano, że odeszła "kobieta o ślicznej inteligencji", która "nic nie wynalazła, chociaż wszystko rozumiała".

Więcej o: