Kobiety nie od zawsze miały prawo do studiowania. Choć dziś jest to uważane za normę, to jednak wiele lat temu, musiały one dosłownie walczyć o prawo do zdobywania wiedzy. W czasie, gdy za granicą kobiety były już dopuszczane do zdobywania tytułów naukowych, w Polsce wielu profesorów wciąż nie chciało odpuścić. Zasłaniali się tradycją, a nawet uważali, że kobiety są niezdolne do nauki. Wszystko zmieniły trzy wyjątkowe dziewczęta - Janina, Stanisława oraz Jadwiga, które nie odpuściły w dążeniu do spełniania marzeń. To one były pierwszymi kobietami w Polsce, które ukończyły uczelnię wyższą.
Więcej podobnych artykułów można znaleźć na naszej stronie głównej Gazeta.pl
Janina Kosmowska pochodziła z Łęcznej na Lubelszczyźnie. Muzeum HERstorii Sztuki informuje, że miała aż siedem sióstr, z których cztery zdobyły wykształcenie wyższe. Janina zajmuje jednak szczególne miejsce w historii Polski, bo przetarła szlak dla przyszłych pokoleń.
Janina była żądna wiedzy. Nie zgadzała się na zasady, które panowały na początku lat 90. XIX wieku i chciała studiować na Uniwersytecie Jagiellońskim Miesięcznik "Znak" pisze, że kwalifikacja na studia była wówczas bardzo trudna, ale dla kobiet stanowiła szczególne wyzwanie. Jeśli którakolwiek z dziewcząt chciała studiować, musiała być posiadaczką matury. Rzecz jednak w tym, że czteroklasowe gimnazjum dla dziewcząt z programem zbliżonym do wymogów gimnazjów męskich i kończące się egzaminem dojrzałości zostało otwarte w Krakowie dopiero we wrześniu 1896 roku. Janina ubiegała się o miejsce na uczelni dwa lata wcześniej i z tego powodu musiała nadrabiać braki w materiale.
Kosmowska była niezłomna. Złożyła podanie na Uniwersytet Jagielloński, a władze uczelni zezwoliły na to, żeby brała udział w wykładach wraz z dwiema innymi kobietami. Miał to być eksperyment - wiele osób uważało wówczas, że osoby płci żeńskiej nie są w stanie poradzić sobie na studiach. W tym, że UJ przyjął trzy kobiety na studia, był jednak pewien haczyk. Janina i jej koleżanki mogły wejść na uczelnię jedynie w charakterze słuchaczek, a to oznaczało, że nie otrzymają dyplomu ukończenia studiów wyższych. Janina nie mogła się z tym pogodzić. Postanowiła walczyć o swoje marzenia.
Tylko po moim trupie będą panie chodziły na zoologię
- powiedział profesor Antoni Wierzejski, widząc kobiety na sali wykładowej.
To umrze pan profesor już w wakacje, bo my na kurs zoologii chodzić i tak będziemy
- odpowiedziała odważnie Janina.
Profesor docenił jej niezłomność w dążeniu do celu. Muzeum Krakowa pisze, że nigdy więcej nie sprzeciwiał się jej obecności na wykładach.
Upór i determinacja ostatecznie pozwoliły Janinie ukończyć studia. W 1898 roku otrzymała dyplom magistry farmacji, następnie pracowała u prof. Bujwida w Zakładzie Wyrobu Surowic oraz jako retaksatorka recept przy Okręgowym Związku Kas Chorych. Prowadziła też własny, świetnie prosperujący biznes. Postanowiła, że otworzy pierwszą w Krakowie wytwórnię kefiru, który był wówczas uznawany za środek leczniczy, szczególnie przydatny w terapii chorób płuc. Okazało się, że był to świetny pomysł. Biznesowy sukces skłonił ją nawet do otwarcia kolejnego oddziału w Zakopanem.
Nie tylko Janina walczyła o prawo do studiowania. Wraz z nią były także dwie inne hospitantki. Jedną z nich była Stanisława Dowgiałłówna. Ona też chciała zdobyć wyższe wykształcenie i skrupulatnie przygotowywała się do rekrutacji. "Gazeta Wyborcza" pisze, że początkowo uczyła się w Warszawie na tajnym Uniwersytecie Latającym. Kobiety mogły tam swobodnie nadrobić braki ze szkoły, aby łatwiej było im się dostać na studia (choć i tak było to bardzo trudne). Następnie odbywała w Warszawie praktykę i kurs u magistra Alfonsa Bukowskiego wraz z Janiną Kosmowską i Jadwigą Klemensiewiczową. Po wszystkim każdej z nich udało się zdać egzamin podaptekarski.
W 1890 roku Dowgiałłówna i Klemensiewiczowa borykały się z poszukiwaniem apteki, która zgodziłaby się przyjąć je na praktykę. W końcu, dzięki wsparciu znajomych, trafiły do krakowskiej apteki Iwańskiego. Zasady współpracy były jednak surowe - kobiety miały nakaz pracy na zapleczu i zakaz przygotowywania leków. Dlaczego? Właściciel obawiał się, że obecność kobiet w jego aptece odstraszy klientów. Okazało się jednak, że dzięki ich pracy apteka stała się niezwykle popularna. To sprawiło, że właściciel dał im zezwolenie na przygotowywanie leków.
Stanisława i Jadwiga nie dostawały pieniędzy za pracę. Właściciel apteki był świadomy, że w innych miejscach i tak nie mają szans na zatrudnienie i wykorzystywał ich trudne położenie. Gdy po zakończeniu praktyki chciały odejść, by podjąć dodatkowe kursy teoretyczne, zostały zastraszone. Iwański groził im odmową wydania świadectwa praktyki. Mimo to zarówno Stanisława, jak i Jadwiga nie uległy szantażom.
Lata praktyk i nauki pozwoliły Stanisławie na udział w uniwersyteckich wykładach. Niestety podobnie jak Janina początkowo mogła być jedynie słuchaczką. Tak samo jak pozostałe dwie koleżanki, Stanisława była zmuszona prosić profesorów o pozwolenie na udział w zajęciach. Nie wszyscy się zgadzali. Była jednak tak samo uparta jak Janina i dopięła swego. Mając wsparcie opinii publicznej i przyjaciółek, Stanisława ukończyła studia i pod koniec 1897 roku zdała egzamin, uzyskując stopień prowizora z odznaczeniem.
Jadwiga Klemensiewiczowa była córką Stanisława Sikorskiego, inżyniera technologa i chemika, dyrektora cukierni. Jej matką była z kolei Julia z Rostalskich - wychowanka Instytutu Maryjskiego, działaczka oświatowa i założycielka Księgarni Ludowej w Warszawie. Nic więc dziwnego, że Jadwiga pragnęła zdobywać wiedzę i wykształcenie. W 1885 roku zdała egzamin do VII klasy II Gimnazjum Żeńskiego w Warszawie i tam nawiązała kontakt z ruchem kobiecym i socjalistycznym. Od najmłodszych lat walczyła o prawo kobiet do zdobywania wiedzy. Podobnie jak Stanisława uczęszczała także na Uniwersytet Latający, była na kursach botanicznych i mineralogicznych. W 1894 roku zaliczyła egzamin na asystenta aptekarskiego. Równocześnie podjęła wysiłki w celu przyjęcia na Wydział Lekarski Uniwersytetu Jagiellońskiego. Choć podobnie jak Janina i Stanisława Jadwiga została przyjęta na studia jako słuchaczka, musiała borykać się z ogromem uprzedzeń. Pozostali studenci byli wspierający, jednak profesorowie nie byli wobec niej przychylni - wielu z nich uważało, że kobiety nie mają takich zdolności intelektualnych jak mężczyźni.
Mimo trudności Jadwidze również udało się zdobyć wyższe wykształcenie. Studia ukończyła w 1898 roku, zdobywając tytuł magistra farmacji. Na studiach poznała także przyszłego męża Zygmunta Klemensiewicza. Redagował on pisma socjalistyczne, w czym Jadwiga aktywnie mu pomagała. Była także pierwszą kobietą na czele Ogólnozawodowego Stowarzyszenia Kobiet Pracujących. W 1903 roku, jako pierwsza aptekarka z tytułem magistra w Galicji, założyła skład materiałów aptekarskich, w którym zatrudniała jedynie kobiety. Po 1932 roku aktywnie prowadziła badania z zakresu psychologii rozwoju dzieci.
Niezłomność trzech pierwszych studentek dała władzom Uniwersytetu Jagiellońskiego do myślenia. W 1897 roku na uczelni pojawiło się aż 100 studentek. Kolejne lata były tylko lepsze. Jak podaje portal krakow.pl, ówczesny rektor UJ był z tego powodu naprawdę zadowolony.
Cieszę się bardzo, że mogę powitać Was, drogie Panie! Szczerze wam winszuję, że zdobyłyście sobie cząstkę tego prawa, które już gdzie indziej rówieśnice wasze posiadały
- powiedział podczas immatrykulacji rektor ks. Władysław Knapiński.
Od tego momentu kobiety mogły uzyskać prawo do wykonywania takich zawodów jak lekarz, prawnik czy aptekarz. Panie, które marzyły o karierze naukowej, musiały jednak jeszcze poczekać. Na krakowskiej uczelni pierwsza asystentka pojawiła się dopiero w 1904 roku. Do 1914 roku tylko dziesięciu kobietom udało zdobyć stanowiska asystenckie (pracowały na dwóch wydziałach: filozoficznym i lekarskim). Wśród nich były postaci takie jak Olga Rubin Horoszkiewicz, lekarka zajmujący się sprawami społecznymi, oraz Helena Borowska, pracująca naukowo w Instytucie w Puławach. Pierwszej kobiecej profesury Polki doczekały się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. We Wszechnicy Krakowskiej Helena Willman-Grabowska została profesorką sanskrytu i filologii indyjskiej, a Jadwiga Wołoszyńska profesorką botaniki farmaceutycznej. Droga do sukcesu kobiet takich jak one nie była łatwa, jednak ich niezłomność, determinacja i odwaga sprawiły, że w obecnych czasach każda osoba może się swobodnie kształcić.