Paulina pochodziła ze wsi Baliki położonej w województwie podlaskim, niedaleko Łomży. Patryka D. poznała przez internet. Chłopak mieszkał w Nowym Dworze Gdańskim na Pomorzu. Zaczęli się spotykać, chłopak przyjeżdżał do rodzinnego domu Pauliny, chodzili razem na spacery.
- Przyjeżdżając tutaj, był normalnym chłopakiem. Widać było, że byli zadowoleni, szczęśliwi (....). Zbierał jakieś takie te bronie, miecze, siekiery. Chciał do jakiegoś bractwa rycerskiego należeć. Jedną rzeczą, co, powiedzmy, tak odpychało Paulę od niego, to było, że chodząc na te spacery, rozcinał żaby. Po prostu chlast i ta żaba się rozcinała. Nie robiło to na nim żadnego wrażenia - opowiadała pani Ewa, matka zamordowanej Pauliny, w rozmowie z dziennikarzami Polsatu.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Świadkowie twierdzą, że Patryk próbował kontrolować Paulinę. Gdy pisali ze sobą, wypytywał ją o wszystko. Ich relacje zaczęły się psuć i wiosną 2019 roku Paulina zerwała z Patrykiem. Niedługo później wyjechała do Warszawy i wynajęła z koleżanką mieszkanie na Białołęce.
7 marca 2020 roku Paulina pokłóciła się ze swoją współlokatorką. Dziewczyna zapakowała kilka swoich rzeczy i wyszła z mieszkania. Niedługo później była już w Nowym Dworze Gdańskim. Miała przy sobie walizkę, towarzyszył jej Patryk.
Wiem tylko, że się widzieli, że do pewnego momentu ją gdzieś tam odprowadził i… Ta droga była sprawdzona, ale tam nikt nic nie znalazł
- powiedziała matka Pauliny w programie "Alarm!" TVP Info.
W dniu zaginięcia Pauliny jej mama dostała SMS-a. Treść tej wiadomości była jednak dziwna.
Mieszkanie mamy na teraz. Chcę trochę czasu dla siebie na własne życie. Żeby spróbować żyć sama. Byłabym wdzięczna za jakieś dwa miesiące bez kontaktu. Dobrze to wpłynie na moje traumy. Odezwę się jak coś. A teraz blokuje was wszystkich. Naprawdę doceniłabym zrozumienie i racjonalne zachowanie w tej sytuacji. Pa
- miała napisać dziewczyna.
SMS-a z numeru Pauliny dostała też jej współlokatorka. 22-latka miała napisać, że jej koleżanka może wyrzucić jej rzeczy, bo i tak już nie wróci.
Poszukiwania Pauliny trwały, ale nie przynosiły oczekiwanego rezultatu. Po dwóch miesiącach nastąpił przełom - podczas rozmowy z policjantami Patryk pękł i przyznał się do zamordowania swojej byłej dziewczyny. Pokazał też miejsce, w którym ukrył jej szczątki. Wówczas na jaw wyszła makabryczna prawda.
- Powiedzieli, że znaleźli zwłoki, prawdopodobnie naszej córki i nie będziemy mogli tego zobaczyć osobiście, za bardzo zmasakrowane. Były ukryte w promieniu jednego kilometra. Po prostu szedł, co jakiś czas wykopał dół i wkładał następną część. To miało być zabójstwo doskonałe. Tak powiedział policji – mówił w rozmowie z Polsatem ojciec Pauliny, pan Krzysztof.
Patryk D. został aresztowany na trzy miesiące. "Fakt" ustalił, że młody mężczyzna interesował się m.in. okultyzmem i narzędziami tortur. Na platformie Pinterest gromadził niepokojące obrazki.
Chodziłem z nim do szkoły, ubierał się na czarno, nocą szlajał się po lasach. Słyszałem, że ćwiartowanie zwłok ćwiczył na zwierzętach. Widziałem te rysunki i zdjęcia. To makabra. Jak można fascynować się obrazkiem przedstawiającym obdartą ze skóry kobietę?
– mówił wstrząśnięty kolega chłopaka.
Patryk D. próbował tłumaczyć, że Paulina nie chciała żyć, a on jedynie pomógł jej w popełnieniu samobójstwa. Sąd nie dał temu wiary. Młody mężczyzna został skierowany na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Biegli orzekli, że w chwili popełniania przestępstwa był w pełni poczytalny i świadomy tego, co robi.
Być może nagrywał, bo chciał mieć z tego zabójstwa pamiątkę, która będzie mu potem służyła do przeżywania na nowo aktu morderstwa. Uważam, że gdyby pozostał na wolności, mógłby chcieć je powtórzyć za jakiś czas. Sprawca, który popełnił tego typu zbrodnie i miało to związek z jego fantazjami, po wyjściu, nawet po 25 latach, może dalej popełniać tego typu zbrodnie
- komentował Łukasz Wroński z Centrum Psychologii Kryminalnej w programie "Interwencja".
26 października 2021 roku rozpoczął się proces w sprawie zabójstwa Pauliny. Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Mama dziewczyny przyniosła na salę sądową czarno-białą fotografię zamordowanej.
- Chciałabym go tylko zapytać, dlaczego to zrobił. Moja córka nie zasługiwała na to, co on z nią zrobił. Nie ma żadnego wytłumaczenia. Mam nadzieję, że już nigdy nie wyjdzie zza krat i nikt nie będzie musiał przeżywać tego, co ja - mówiła pani Ewa, której słowa przytacza "Fakt".
Patryk D. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności. Od tego wyroku odwołał się prokurator.
- Wskazał na drastyczność sposobu postępowania sprawcy po dokonaniu zabójstwa, jak również negatywne prognozy kryminalistyczne. Wszystkie te przesłanki przemawiały w ocenie prokuratora za wymierzeniem Patrykowi D. kary dożywotniego pozbawiania wolności, o co wniósł w apelacji - mówiła rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, której słowa cytował portal tvsztum.pl.
Sąd drugiej instancji przychylił się do apelacji prokuratora i zaostrzył karę wymierzoną Patrykowi D. Mężczyzna spędzi w więzieniu resztę swojego życia. O wcześniejsze zwolnienie będzie mógł się ubiegać po 25 latach.