-
Adwokat zabił stażystkę, z którą miał romans. Tłumaczył, że doszło do "wypadku" podczas seksu
- Mam nieżywą kobietę - powiedział Maciej T., dzwoniąc na policję. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, zobaczyli leżące na podłodze zwłoki 31-latki. Zdjęcia Marty z kostnicy są wstrząsające. - Prawdopodobnie bił ją pięścią. Sińce, które wyszły pod okiem, wykluczają wypadek - komentował kryminolog prof. Brunon Hołyst. Mimo to Maciej T. próbował udowodnić, że nie chciał zabić swojej stażystki.
-
Zabił całą swoją rodzinę, bo słyszał głosy? W sądzie nie powiedział ani słowa
Gdy Damian Rzeszowski stanął przed sądem, media obiegła fotografia jego dzieci. 6-letnia Kinga i 1,5-roczny Kacper zginęli z rąk własnego ojca. Oprócz nich Rzeszowski zabił także swoją żonę, teścia, przyjaciółkę i jej córkę. Czy tej tragedii można było zapobiec? Czy Rzeszowski słyszał głosy, czy zabił sześć osób z pełną świadomością tego, co robi? Na te pytania sam już nie odpowie.
-
Cztery ciosy siekierą, trzy uderzenia nożem. To rodzina Pawła rozwiązała zagadkę jego zabójstwa
Bliscy Pawła twierdzą, że gdy zgłosili jego zaginięcie, policjanci zbagatelizowali sprawę. Mówią, że minęły dwa dni, a przez Brudzice nie przejechał żaden radiowóz. Ciało 36-latka znalazły przypadkowe osoby. To siostra zabitego mężczyzny poszła do sklepu, by zapytać o nagranie z monitoringu i to ona wskazała funkcjonariuszom, kto mógł być mordercą.
-
Policjanci połączyli go z tajemniczym zabójstwem kolejarza. Szukają go do dziś
Pani Wiesława miała w swoim antykwariacie guzik, którym mogła włączyć alarm w restauracji sąsiadującej z jej sklepem. 10 stycznia 2005 roku nie zdążyła go użyć. Ktoś ją zaskoczył i zaatakował tępym narzędziem, bijąc bez opamiętania. W ustaleniu prawdy pomógł popularny wówczas program "997". Dzięki temu dochodzeniu policja odkryła, kto jest sprawcą innego tajemniczego zabójstwa sprzed lat.
-
"Ta osoba nie żyje, to było morderstwo". Czy jasnowidz zna prawdę o losach 10-letniej Ani?
W dniu, w którym zaginęła Ania Smolińska, miał pilnować jej wujek. Mężczyzna spuścił ją jednak z oczu, bo pomagał sąsiadowi. - No nie widziałem, na ulicy byłem, trawnik taki był, przez ulicę tylko - relacjonował w rozmowie z dziennikarzami. Psy tropiące doprowadziły policjantów do postoju taksówek. Czy Ania sama oddaliła się od domu krewnych? A może ktoś ją zwabił?
-
Ta sprawa przypomina historię Tomasza Komendy. "Jest to ewenement na skalę światową"
Radosław K. i Patryk R. zostali skazani na 25 lat więzienia za to, że zabili wałbrzyskiego antykwariusza. Policjant, który był związany z tą sprawą, jest jednak pewny, że to nie oni są sprawcami. Napisał 46-stronicowy raport, w którym wskazywał na błędy w śledztwie. Nie ma rzeczowych dowodów, które wskazywałyby na winę młodych mężczyzn, są za to zeznania świadka incognito, który twierdził, że rozpoznał jednego z nich po "charakterystycznych ruchach gałek ocznych". Ruchy te miał dostrzec z 17 metrów.
-
Został skazany za poćwiartowanie zwłok kolegi. Jego obrońcy twierdzą, że przeszedł przemianę
Gdy Witold Z. stanął przed wymiarem sprawiedliwości po 21 latach od popełnienia brutalnego zabójstwa, usłyszał wyrok 25 lat pozbawienia wolności. Prokuratura twierdziła, że to kara "rażąco niska" i doprowadziła do tego, że mężczyzna został skazany na dożywocie. Obrona Z. uważa z kolei, że nie ma dowodów na jego winę i domaga się jego uniewinnienia. Kasację w tej sprawie rozpatrzy Sąd Najwyższy.
-
Od lat czeka, aż Emilia wróci do domu. "Serce boli, po prostu. Ale myślę, że żyje"
Decyzja o wyjeździe za granicę z pewnością była dla Emilii trudna, w końcu zostawiła w domu swojego 5-letniego syna. Prawdopodobnie nie przeczuwała wówczas, że nie zobaczy go przez kolejne 17 lat. Czy jeszcze się spotkają? Pani Alicja, mama Emilii, wciąż wierzy, że tak, choć jej córka została formalnie uznana za zmarłą.
-
Dwie butelki wina i borowiki w occie. Nierozwiązana zagadka zabójstwa poety
Gdy Zdzisław nie otworzył Markowi drzwi, ten był zdziwiony. W końcu przyjechał do niego z innego miasta, byli umówieni. Gdy wychodził z kamienicy, zauważył, że okna w mieszkaniu Zdzicha są otwarte. Próbował zajrzeć do środka, krzyczał, ale nic to nie dało. Wówczas postanowił wezwać siostrę swojego kolegi, Alicję. Gdy przyszła, udało im się jedynie uchylić drzwi do mieszkania Zdzisława. Zobaczyli wówczas, że ten leży bez życia na podłodze.
-
Szydzą, że wygląda jak "delikatny kwiatuszek". Kim była tajemnicza księżniczka z wąsikiem?
"Wygląda jak kierowca ciężarówki", "Ona wciąż pracuje w kebabie na mojej ulicy!", "To chyba chłop w piżamie swojej żony" - piszą osoby komentujące jeden z wielu memów na temat "księżniczki Kadżar". Ich uwagę przykuwa wygląd kobiety ze zdjęcia - nietypowy strój, ciemne brwi, wąsik. Jej historia jest jednak znacznie ciekawsza niż jej zarost. Kim była naprawdę?
-
"Chyba zabiłem dziewczynę". Twierdził, że zatłukł Dominikę, bo usłyszał głos diabła
Był grudniowy wieczór, gdy do drzwi pana Waldemara zapukał zakrwawiony mężczyzna. - Chyba zabiłem dziewczynę. Diabeł kazał mi to zrobić - powiedział. Pan Waldemar spojrzał za okno. Wiedział, że ma niewiele czasu, bo sypie śnieg. Założył kurtkę, wziął latarkę i ruszył po śladach niespodziewanego gościa.
-
Zabójca Doroty przez 22 lata "ukrywał się" w pierwszym tomie akt. Nigdy nie stanął przed sądem
Dorota Kienast zginęła w drodze z dyskoteki do domu. Jechała rowerem, niedługo przed tym, jak została zaatakowana, mijał ją patrol policji. Gdy funkcjonariusze znaleźli jej zwłoki, mieli problem z ustaleniem motywu zbrodni, ale przypuszczali, kto mógł skrzywdzić 20-latkę. Przez lata nie mogli dowieść winy podejrzanego, bo w układance zabrakło jednego puzzla. Zagadkę rozwiązali dopiero po 22 latach.
-
Powiedział, że zabił 10-letnią Kristinę i... poprosił o hamburgera. Myślał, że przechytrzy policję
Tą sprawą żyła cała Polska. Po tym, jak znaleziono ciało 10-letniej Kristiny z Mrowin i przeprowadzono wyniki sekcji zwłok, prokuratura ogłosiła, że dziewczynka mogła paść ofiarą pedofila. Szybko okazało się, że sprawca zbezcześcił zwłoki dziecka, żeby zmylić śledczych. Przestępca myślał, że zadbał o każdy szczegół i skutecznie odsunął od siebie podejrzenia, ale się przeliczył. Gdy policjanci wieźli go do aresztu, osadzeni krzyczeli: "Wieszaj się!", "Będziesz zdychał". Nagranie wrzasków, które można było usłyszeć tego dnia w Świdnicy, wciąż można znaleźć w sieci.
-
Mówił, że sprawdzi licznik, a potem zabijał z zimną krwią. Uwagę świadków przykuwała jego czapka
"Inkasent" zaatakował trzy razy i za każdym razem działał według tego samego scenariusza. Pukał do domu swoich ofiar, mówił, że chce spisać dane z liczników, prosił o rachunki za prąd, a potem oddawał trzy strzały w kierunku ofiary. Zwracał na siebie uwagę, bo nosił duże buty i czapkę, z którą nie rozstawał się nawet latem, ale mimo to nie udało się ustalić, kim jest. Jaki motyw kierował seryjnym mordercą, którego tożsamości nie znamy do dziś?
-
Najmniejsza mniejszość etniczna w Polsce. Wszyscy Karaimi mogliby się spotkać na jednym weselu
- Za każdym razem, gdy przeglądałam się w lustrze, myślałam o moich przodkach, po których odziedziczyłam tę charakterystyczną brodę. I nietypowe dla kobiet szerokie ramiona. Jakby tatarskie - opowiedziała w rozmowie z "National Geographic" Anna Sulimowicz, turkolożka z Uniwersytetu Warszawskiego. Naukowczyni wybrała się w podróż do Halicza, skąd pochodził jej tata, Karaim. To dzięki tamtejszej społeczności stworzyła drzewo genealogiczne i poznała "niemal wszystkich Karaimów polskich z ostatnich kilku pokoleń".
-
"Weź trochę morfiny, kochanie. Będziemy się dobrze bawić". Była pielęgniarką, a przynosiła śmierć
Amelia Phinney była pacjentką szpitala w Cambridge. Pewnego dnia obudziła się i zanotowała w swoim dzienniku, że miała dziwny sen. W tym śnie widziała siostrę Jane, która daje jej gorzkie lekarstwo, a potem liże ją po twarzy. Po latach, gdy media nagłośniły historię pielęgniarki, która z uśmiechem zabiła 31 osób, zdała sobie sprawę, że to nie był koszmar.
-
Gdy klękał przed swoim grobem, myślał, że to zabawa. Koledzy Maćka wszystko zaplanowali
Koledzy Maćka Witkowskiego umówili się z nim w lesie, przekonując go, że będą trenować samoobronę. Chłopak był przekonany, że bierze udział w zabawie, dlatego pozwolił sobie związać ręce i zasłonić oczy. Do końca nie wiedział, że koledzy zaplanowali jego egzekucję.
-
Czy Edyta podzieliła los pięciu autostopowiczek spod Bełchatowa? Prawdę znają tylko rzeki
Iwona, Danuta, Anna, Edyta i Kamila zginęły w podobnych okolicznościach. Wiele wskazuje na to, że wszystkie wsiadły do samochodu niebezpiecznego mężczyzny, który później zamordował je z zimną krwią, a następnie wrzucił ich zwłoki do rzeki. Czy Edyta Wedler, która wciąż uznawana jest za zaginioną, zginęła w ten sam sposób? W tej sprawie więcej jest pytań niż odpowiedzi.
-
Zostali zamordowani, bo pomogli Żydom. Słowa, które podkreślili w Biblii, wiele o nich mówią
Była zima, gdy do domu Wiktorii i Józefa Ulmów z Markowej zapukał Saul Goldman i jego synowie. Żydzi potrzebowali pomocy - szukali miejsca, w którym mogliby się schować przed niemieckimi żandarmami. Ulmowie mieli wówczas sześcioro dzieci, najmłodsze z nich urodziło się zaledwie kilka miesięcy wcześniej. Wiedzieli, że ukrywając Żydów, ryzykują życiem, a mimo to wyciągnęli do nich pomocną dłoń. Po tym, jak Ulmowie zginęli, w ich domu znaleziono Biblię, w której podkreślili dwa fragmenty - tytuł podrozdziału: "Przykazanie miłości. Miłosierny Samarytanin" i zdanie: "Albowiem jeślibyście miłowali tylko tych, którzy was miłują, jakąż byście mieli za to zapłatę?".
-
Spacerował po lesie i rozcinał żaby. Gdy Paulina zniknęła, podejrzenia padły na niego
Pani Ewa otrzymała od córki dziwnego SMS-a. "Mieszkanie mamy na teraz. Chcę trochę czasu dla siebie na własne życie. Żeby spróbować żyć sama. Byłabym wdzięczna za jakieś dwa miesiące bez kontaktu" - miała napisać Paulina. Rodzice dziewczyny uznali, że coś jest nie tak i zgłosili zaginięcie 22-latki. Dwa miesiące później okazało się, że nigdy już jej nie zobaczą.